|
Dobrze powiedziane Tych win nie trzeba degustować, wystarczy je zważyć ... Michel Bettane, francuski krytyk winiarski
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Monografie Frank Cornelissen. Dalej niż biodynamika 19-11-2010 Wojciech Bońkowskidrukuj
Biodynamika to bujdy dla mieszczuchów. Skrajny interwencjonizm, tyle że odwrotny od chemicznego. Prawdziwe wyzwanie leży gdzie indziej. Frank Cornelissen jest Belgiem, który w młodości (jak wszyscy Belgowie, można odnieść wrażenie) wypił sporo Pétrusa i Romanée-Conti. Zapragnął jednak zmiany. Radykalnej zmiany. Postanowił robić najbardziej naturalne wino na świecie. Bez żadnej chemii – nie tylko tej „chemicznej”, jak środki chwastobójcze, nawozy, enzymy i taniny w proszku. Ale nawet bez siarki i miedzi, czyli chemii „tradycyjnej” – podstawowych środków ochrony roślin i wina, używanych od tysięcy (siarka) i setek lat (mieszanka bordoska) i uznawanych nawet przez wszystkie certyfikaty ekologiczne i biodynamiczne. Wino Cornelissena miało powstawać w ogóle z samych winogron, bez żadnych, absolutnie żadnych dodatków. Drobiazg, czyli terroir Po powzięciu tego postanowienia Cornelissenowi pozostał już tylko drobiazg, czyli znalezienie odpowiedniej winnicy. Było jasne, że musi ona leżeć w południowej Europie, w królestwie terroir, ale też w klimacie dość ciepłym i suchym, by zagrożenie chorobami winorośli – tak pasożytniczymi, jak i grzybiczymi – było jak najmniejsze. Wybór padł na sycylijską Etnę, gdzie poza niezwykle suchym mikroklimatem Cornelissen dostał w pakiecie fantastyczną mineralność spod znaku zastygłej lawy oraz stare, w niektórych miejscach sięgające 130 lat krzewy nerello mascalese i innych rdzennych szczepów. Cornelissen swe życie spędza obecnie w winnicy na manikiurowaniu swoich starych krzewów. Nasadzenia w systemie alberello (krzewy wolno rosnące, tzw. cięcie na głowę) przy zagęszczeniu bliskim 10 tys. krzewów na hektar w oczywisty sposób zmuszają do ręcznego wykonywania wszystkich czynności w winnicy, lecz nakład pracy w parcelach Cornelissena jest nieporównywalny nawet ze „standardową” uprawą ekologiczną. Dość powiedzieć, że z 10 ha powstaje rocznie zaledwie 15 tys. butelek! Ponieważ chorób i szkodników nie można tu zwalczać żadnymi preparatami, wszystko zasadza się na wspomaganiu naturalnej odporności krzewów poprzez właściwe przycinanie, wiązanie pędów, utrzymywanie właściwej rzeźby listowia itp. Cornelissen dopuszcza przy tym – a jednak! – możliwe wyjątki. W awaryjnych sytuacjach, jak ciężki grad (to przypadek rocznika 2008), powodujący nie tylko duże straty w owocowaniu, lecz także silny stres wegetacyjny dla winorośli, Cornelissen stosuje w leczniczych dawkach preparaty biodynamiczne, m.in. słynny BD500 zakopywany w krowim rogu. „To tak jak z człowiekiem – tłumaczy – zwykłe przeziębienie leczę homeopatią i wzmacniam odporność środkami naturalnymi, lecz z zapaleniem wyrostka zwracam się jednak po pomoc do chirurga”.
Cornelissen nie jest dogmatyczny, nie jest też przesadnie przywiązany do ekologicznych etykiet. Na stole w malutkim mieszkanku w sennej Solicchiacie lądują makrobiotyczne przekąski (żona winiarza, Japonka Aki Misono, jest reprezentującym ten nurt szefem kuchni), a na regale stoją wypite butelki od Gravnera i loarskiego Domaine de l’Ange Vin (niektóre z tych win Cornelissen dystrybuuje na małą skalę na Sycylii), lecz także zgoła niebiodynamiczne Grange des Pères. Podobnie ma się rzecz z winifikacją. Żadnych sztucznych drożdży ani siarki, to jasne, a wina trafiają wraz ze skórkami do plastikowych wiader, a potem do amfor, których Belg nie jest jednak fanatykiem. „Nic nie wnoszą – mówi szczerze – używam ich tylko jako wygodnego naczynia”. Najważniejszy jest nie taki czy inny materiał wykonania kadzi, lecz absolutna czystość w piwnicy. Pierwsze roczniki czołowego tutejszego wina Magma grzeszyły – jakże częstą u producentów biodynamicznych – lotną kwasowością i skłonnością do szybkiego utleniania. Winowajcą były bakterie, które skolonizowały pokryte porowatym tynkiem ściany przetwórni. Od 2006 r. problem nie powrócił, a wina Cornelissena zdumiewają krystaliczną czystością owocowych smaków. Bez biodynamicznego brudu Podchodziłem do tej degustacji z czystym umysłem, ale też pomny pułapek win „naturalnych”, często pozostawiających wiele do życzenia pod względem techniki winifikacyjnej, a ponadto przynoszących doznania na tyle odmienne – niską kwasowość, wysoki alkohol, mineralność zamgloną nutami maceracyjnymi – że niekiedy trudno na ich rejestr całkiem się przestawić. Gdy w jednym z poprzednich wydań Win Europy wspomniałem, nie oceniając żadnych win, o Cornelissenie i jego zataczającej coraz szersze kręgi sławie, nazywano to „literackim żartem” i stwierdzano, że nie warto sobie zawracać głowy taką niepoważną produkcją. No więc warto, a nawet bardzo. Wina Cornelissena są – i to uważam za ich pierwszoplanowy aspekt – zdumiewająco czyste. Nie ma w nich ani nuty utlenienia, ani grama nut drożdżowych, maceracyjnych, ani milimetra lotnej kwasowości, ani sekundy „biodynamicznego” brudu. Przynoszą rzeczywiście przeczysty, minimalnie przetworzony smak winogron – i nie jest to truizm. Szczególnie powstające w 100% ze 110-letniego nerello mascalese Munjebel Rosso 6 (wina klasyfikowane są jako stołowe i do tego roku nie mogły wskazywać rocznika na etykiecie; 6 to w tym przypadku mieszanka 2007 i 2008!) przynosi doznanie zdumiewającej w swej bezpośredniości esencji owocu (truskawki). Winna struktura usuwa się tu całkowicie w cień, wydaje się, że pijemy wyciskany sok winogronowy pozbawiony garbników, alkoholu, a nawet wyraźniejszej kwasowości; dopiero w długiej końcówce to strukturalno-mineralne rusztowanie staje się odczuwalne. Podobne wrażenia przynosi najtańsza etykieta, powstająca częściowo z gron skupowanych – Contadino 6 [2008], o lżejszym ciele i bardziej rustykalnej ekspresji, lecz podobnie przejrzysty w kierunku truskawki i granatu. Niezwykle ciekawe jest także Munjebel Bianco 4 [2007], mieszanka lokalnych odmian z przewagą grecanico, macerowana na skórkach przeszło trzy miesiące; o niebywałym cytrusowym bukiecie i fantastycznej „obecności” w ustach, świetnie kwasowe, bez śladu nut maceracyjnych, jedynie o ciut za wysokim alkoholu, to jedno z najlepszych białych win „ze skórkami”, jakie miałem okazję pić. Flagowe wino czerwone Magma 6 (czyli rocznik 2007; pojedyncza parcela nerello na 910 m n.p.m. zasadzona w 1910 r., w większości bez podkładek) to już rzecz trudniejsza do interpretacji. Przejrzystość kryształu zastępuje tu gorąc wulkanu (16,5% alkoholu); truskawki są ewoluowane, podbite skórą i zwierzem. To z początku kontrowersyjne (nuty porto), dość gwałtowne wino ujawnia niezwykłą żywotność w kieliszku, integrując swe nuty ziemiste, wyzwalając finezję i mineralność. O winach biodynamicznych i bezsiarkowych często mówi się, że trzeba się z nimi obchodzić jak z jajkiem i wypić w ciągu kwadransa, by nie dopuścić do utlenienia. To bzdura, Magma dowodzi, że wina bezsiarkowe paradoksalnie są odporniejsze na tlen i – po otwarciu butelki – trwalsze od większości win „technicznych”. Paradoksów będzie tu w przyszłości więcej, lecz swe naczelne zadanie Cornelissen już wykonał. Na zboczach Etny powstaje najbardziej naturalne i jedno z najbardziej prowokujących win świata. Powrót do strony głównej monografii "Biodynamika. Bio & eko" Tekst ukazał się w numerze 40 (4/2009)
Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 19 maja 2012 Przez całą dobę czas Owocu. Dziś: 18 maja 2012 Do 10 czas Liścia, od 11 czas Owocu. Wczoraj: 17 maja 2012 Przez całą dobę czas Liścia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||








Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

