13.12.2011 Agnieszka Kręglicka ,

Slow Food. Zapisz się!

Nie znam osób głoszących chwałę fast foodów.

Oczywiście są tacy, którzy czasami wbiją zęby w hamburgera z drive through (ups, i mi się to zdarza), ale gdyby trzeba było dokonać wyboru na resztę życia, to każdy z nas opowiedziałby się za wyższością jedzenia różnorodnego, przygotowywanego z troską i uwagą, z pierwszorzędnych produktów, których powstawanie jest przyjazne środowisku i wytwórcom, a nie odwrotnie. Lubimy jadać niespiesznie, w miłym towarzystwie, delektując się smakiem i rozmową. Wyobrażam sobie, że przynajmniej, każdy Czytelnik niniejszego Magazynu tak lubi. Czyli opowiada się za ideami Slow Food. Ale identyfikowanie się z ideą od faktycznej deklaracji poparcia dzieli wypełnienie formularza zgłoszeniowego i opłacenie (niewysokiej) rocznej składki. Dopiero kiedy zapiszesz się do organizacji Slow Food, możesz na serio nosić w klapie srebrny znaczek ślimaka.

Korzyści z powolności

Odpowiedź na pytanie, jakie są korzyści z bycia członkiem, brzmi skromnie. Z Włoch przysyłają legitymację z twoim nazwiskiem i raz do roku almanach Slow Food, ładny i ciekawy, kolejny magazyn o jedzeniu. Niewiele.

Działając od kilku lat w warszawskim „convivium” (lokalnej komórce Slow Food) zauważam jednak, że korzyści mogą być większe. Przede wszystkim uczestniczę w wymianie informacji o najlepszych produktach. Zarówno o tym gdzie, co, kiedy, warto kupić, co pojawiło się na rynku nowego (polskie sery zagrodowe), jakich wyborów dokonywać w sklepach (odmiany ziemniaków i jabłek) oraz od czego zależy jakość (warsztat o twarogach i nowalijkach). Wewnątrz Slow Foodu zdarza się też dystrybucja. Tą drogą trafiłam jesienią na gęś kołudzką, zimą dostaję świeżo wytłoczoną oliwę prosto z Włoch, a od wiosny liczę na warzywa bezpośrednio od rolnika. Spotkania Kulinarnej Akcji Bezpośredniej – edukacyjne pogadanki połączone z degustacją na zadany temat – to okazja, by się uczyć i nawiązywać bezpośrednie kontakty z producentami. Dla mnie to korzyść prywatna i zawodowa. Poza tym niezobowiązująca okoliczność towarzyska, by posmakować, co kto dobrego ugotował.

Slow Food zmobilizował mnie, by poprowadzić warsztaty smakowe dla dzieci. Kiedy mój syn poszedł do szkoły, zdałam sobie sprawę, że poza rodzinnym domem wszystkie siły sprzysiężone są przeciwko sensownemu jedzeniu. Kolorowe opakowania i reklamy, menu szkolnej stołówki, zaopatrzenie sklepików, towarzyska giełda klasowa nakręcają popyt na to, co przemysłowe i przetworzone, ujednolicone i masowe. Temat edukacji dzieci i szkolnych stołówek był wiodącym tematem na ostatnich targach Salone del Gusto w Turynie. Zobaczyłam tam liczne przykłady małych, lokalnych działań skierowanych do dzieci. Pojedynczo – nie były imponujące, ale w sumie dawały zauważalny efekt. I uznałam, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.

Praca organiczna

Bo działalność Slow Food tworzy się z aktywności jego poszczególnych członków. Im jest nas więcej, im więcej rodzi się pomysłów i energii, tym organizacja staje się silniejsza. Siłę warszawskiego convivium zwiększyła Ola Lazar otwierając internetowe forum Slow Foodu na portalu Ning, Małgosia Minta organizując dostawy skrzynek ze świeżymi warzywami, Kasia Błażejewska i Grzegorz Łapanowski koordynując akcję promowania dawnych odmian jabłek, czy Lucy Zembowicz popularyzując mało znane tytuły filmów o jedzeniu. Budują ją ci, którzy czynem lub dobrym słowem pomagają organizować imprezy oraz ci, którzy na nie przychodzą. Oczywiście nie każdy ma naturę aktywisty, mało kto ma nadwyżki energii i nikt nie dysponuje nadmiarem czasu. Ale nawet najbardziej pasywny sybaryta może przyczynić się do wzmocnienia Slow Foodu. Może się zapisać.

Kiedy wybieram się na wakacje, zawsze korzystam z rekomendacji Slow Foodu. To mój kompas konsumencki. Trafiam tak na ciekawe targi, do dobrych knajp, wynajduję niszowe produkty (kto jedzie na narty do Trydentu, niech szuka sera puzzone di Moena i kiełbasek lucanica trentina). Przynależność do organizacji nie przekłada się na rabat, ale zawsze skutkuje dodatkowym uśmiechem oraz porozumieniem pomimo braku tłumacza. Ślimak w klapie pomaga rozpoznać współwyznawcę.
Na targi Salone del Gusto w Turynie jeżdżę regularnie. Uwielbiam tę imprezę, chociaż wielkich spędów generalnie unikam. W dawnych halach Fiata na przedmieściach Turynu spotykają się tysiące małych producentów najlepszego jedzenia na świecie. Chodzę między stoiskami, próbuję, kupuję, rozmawiam z producentami, uczestniczę w warsztatach smaku, degustacjach, pokazach gotowania, konferencjach. Zachwyca mnie rozmach, kilkaset tysięcy odwiedzających i sprawne kierowanie tym tłumem na zakupach i imprezach towarzyszących. Chylę czoła przed wielkością włoskiego Slow Foodu. Wierzę, że jego siła przekłada się na skuteczność działań chroniących bioróżnorodność na świecie i promujących zrównoważone rolnictwo. Zgadzam się z trzema podstawowymi założeniami Slow Foodu. Jedzenie musi być smaczne; produkowane bezpiecznie dla środowiska, z szacunkiem dla ziemi i zwierząt hodowlanych; producenci dobrego jedzenia muszą być uczciwie wynagradzani. Podpisuję się pod tymi założeniami moimi codziennymi zakupami i stempluję to roczną składką na rzecz Slow Foodu.

Członkiem stowarzyszenia może zostać każdy, komu bliskie są idee odkrywania smaków i uroków kuchni regionalnych całego świata oraz przeciwstawiania się zbyt szybkiemu życiu.

Obecnie organizacja skupia ponad 100 tys. ludzi z 45 krajów, w tym blisko 150 osób z Polski.
 

Członkostwo w Slow Food – wersja podstawowa:
(składka roczna – 60 zł od osoby)
Członek stowarzyszenia Slow Food otrzymuje:
osobistą legitymację członkowską
4 kwartalne biuletyny
Ślimak – pokaż rogi! w języku polskim
zniżki na wszystkie publikacje Slow Food International i Slow Food Polska
zniżki na uczestnictwo we wszystkich imprezach organizowanych przez Slow Food International i Slow Food Polska
Więcej informacji na www.slowfood.pl

 

Zdjęcia (1)

Warto przeczytać

Artykuł
Manifest Slow Food

Od Redakcji: Jesteśmy ludźmi wina i jako takim bliskie są nam sprawy stołu. Uważamy, że żadna organizacja nie dba o nie lepiej niż Slow Food. Dlatego począwszy od tego numeru Magazynu WINO publikować będziemy regularnie artykuły poświęcone Slow Foodowi, promowanym przez Ruch produktom, ale i działaniom, które mają ochronić prawo do przyjemności – nasze i naszych potomków... więcej »

Artykuł
Warszawskie Convivium Slow Food. Twoje prawo do smaku

Każdy może mieć marzenia. Moje wygląda tak: idę w lipcową sobotę na targ z całą rodziną. Spotykam zaprzyjaźnionych rolników. Pamiętają imiona moich dzieci. Kupuję u nich truskawki, czereśnie, świeże sezonowe warzywa. Menu dzisiejszego obiadu tworzą nam stragany. Jeden z rolników zdecydował się przywozić również towar swoich sąsiadów, jaja, kurczaki z... więcej »

Artykuł
Gęś nie tylko marcińska

Polska jest największym producentem gęsi w Europie. Eksport gęsiny, sięga dwudziestu tysięcy ton rocznie. Sami zjadamy zaś w ciągu roku zaledwie 700 ton. Tymczasem to właśnie w Polsce hodowany jest jeden z najcenniejszych gatunków – gęś „Biała Kołudzka”, która doczekała się własnej, zastrzeżonej marki. Tegoroczna akcja „Gęś na Świętego Marcina”... więcej »

Artykuł
Slow Food. Wychowanie gurmandzisty

Jeśli chcesz, by twoje dziecko doceniło w przyszłości smak Château Ducru-Beaucaillou, które odłożyłeś w piwnicy na jego osiemnaste urodziny, już dziś zacznij dbać o zapachowo-smakową wrażliwość pociechy. Niczym na najruchliwszej nowojorskiej ulicy w godzinach szczytu, międzynarodowy tłum smakoszek i smakoszów faluje na slowfoodowych targach Salone del Gusto w Turynie... więcej »

Artykuł
Smak boikenów znad Dolnej Wisły

Często powracam myślami do dziecięcych czasów, gdy głównym terenem mych zabaw z innymi dziećmi był stary, rozległy sad. Na rozłożystych, prawie poziomych gałęziach jabłoni boiken huśtałam się, budowałam letnie domki. Od sierpnia do czerwca następnego roku jabłka, gruszki i śliwki były podstawowymi owocami jadanymi w różnych postaciach. Pamiętam zapach i smak... więcej »

Artykuł
Baba slow

Z babą trzeba powoli, no w każdym razie powoli trzeba z babą drożdżową. Nie ma w polskiej kuchni chyba nic bardziej slow niż prawdziwa wielkanocna baba. Wymagające czasu i starania, kosztowne, drożdżowe ciasto z ogromnej ilości żółtek, najbielszej pszennej mąki, rodzynek i wanilii, często z szafranem, traktowano niegdyś w polskich domach z niezwykłą czułością i powagą. Baby,... więcej »

Komentarze (0)

Brak komentarzy



Kalendarium imprez
27.10

Pt

Stilnovisti XII Grand Prix Magazynu Wino 2017

Tor Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie, Trybuna C

Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ