25.7.2013 Ewa Wieleżyńska ,

Irpinia: wina z lawy


Krajobraz nie jest tam spektakularny. Pogoda na ogół szarobura i w porównaniu do pobliskiego Neapolu zimno jest po prostu. Miasta zniszczone w trzęsieniach ziemi i zbombardowane w drugiej wojnie światowej nie dorównują urokowi wielu włoskich miejsc. A jednak Irpinia ma szczególną energię, zapisaną już w charakternej nazwie, która powoduje, że chce się tam wracać. Dla win – gorących, elektrycznych, dzikich, które póki co płyną poza głównym nurtem zainteresowań. Dla kuchni – prawdziwie slowfoodowej, choć modne określenie nie jest tam w użyciu - wiejskiej, treściwej i prostej. Dla ludzi – otwartych, bezpośrednich, jeszcze niezmanierowanych sukcesem.

Zrodzone z potrzeby
Irpinia, administracyjnie pokrywająca się z kampańską prowincją Avellino, rozciąga się na wzgórzach między Avellino a Atripaldą. Jej wysokie położenie i bliskość Apeninów sprawiają, że jest tu stosunkowo chłodno, wietrznie i deszczowo, co sprzyja długiemu sezonowi wegetacyjnemu, a co za tym idzie ̶ pełnej dojrzałości fenolicznej gron, które zarazem zachowują świeżość. Podłoże jest dosyć zróżnicowane, każde wzgórze ma swój specyficzny mikroklimat, ale najogólniej rzecz biorąc, gleby są pochodzenia wulkanicznego, gliniasto-wapienne; składają się na nie osady aluwialne i morskie, a także cząstki rozpylonej lawy i tufy wulkaniczne.

W winiarskich książkach sprzed dwudziestu lat czytamy, że w całej Kampanii dobrych winiarzy można policzyć na palcach u jednej ręki. W ostatniej dekadzie ich liczba wzrosła w tempie kosmicznym, zwłaszcza w Irpinii. Istotne apelacje są trzy: Taurasi, Fiano di Avellino oraz Greco di Tufo. Pierwsza, głównie dzięki staraniom rodziny Mastroberardino, zaistniała w winiarskiej świadomości najwcześniej. Status DOCG przyznano jej w 1993 roku. Dużo później wynurzyły się z niebytu dwie pozostałe, gdzie powstają najbardziej intrygujące białe wina Włoch. Ich istnienie zawdzięczamy nie tyle decyzji estetycznej, co matematycznemu rachunkowi. Do lat 1970. w Irpinii powstawało więcej win czerwonych; zmianę priorytetów podyktowała ekonomiczna konieczność: były one niekonkurencyjne na rynku, który czerwienią już był nasycony. Dziś wina białe stanowią w Irpinii 90 proc. produkcji.

Dlaczego ich tu nie ma?
Fiano i greco to dwie najciekawsze białe odmiany Kampanii. Fiano stereotypowo uznaje się za szczep szlachetniejszy. W porównaniu do greco daje wina szczuplejsze, nie tak oleiste, charakterystycznie słone w finiszu i rozwijające szerokie spektrum aromatów – od rumianku przez owoce tropikalne do orzechów piniowych. Greco jest nieco bardziej przysadziste, lekko goryczkowe, ma charakterystyczny orzechowo-migdałowy smak, pachnie dymem, krzesiwem i ostrymi przyprawami. Nie starzeje się równie dobrze jak fiano, jednak w młodych latach ma imponujący ładunek mineralności. Fiano i greco to wina-wulkany – ogniste, pieprzne, ostre, doskonałe do tych wszystkich kuchni, które zwykło się uważać przy połączeniach z winem za problematyczne, a więc do tajskiej, indyjskiej, japońskiej... Algi, imbir, sushi, zupa miso to wszystko z białymi winami Irpinii komponuje się wręcz idealnie. Toteż w Japonii, wyczulonej na niuanse i będącej zawsze w awangardzie, są one bardzo popularne. Gdzie indziej, pomijając enklawy znakomitych światowych restauracji, fiano i greco są kompletnie niedoceniane. A przy wielu potrawach okazują sie niezastąpione. Mają dosyć ciała i aromatycznej intensywności, by unieść składniki tzw. trudne: sosy sojowe, curry, ostre przyprawy, wasabi, a nawet polski chrzan. Są też wprost stworzone do gorzkich warzyw, w które obfituje kuchnia kampańska, jak brokuły, karczochy, fenkuły, cykoria, szpinak, kapusta polna (rape) odrobinę podobna do polskiego jarmużu. W Polsce jednak niemal w ogóle ich nie mamy. Mielżyński sprowadza gładkie i pozbawione pazura Feudi di San Gregorio i bardzo komercyjną, niedającą pojęcia o wielkości Irpinii, Villa Matilde. Dekanter ma w swojej ofercie tradycyjnego i trzymającego porządną jakość Mastroberardino. Salute sięgnęło po ciekawe, niemniej dosyć obłe i ciężkie wina z posiadłości Salvatore Molletieri. Niewielki importer Monte di Vino ma odwagę sprzedawać mniej znane, lecz świetne Vadiaperti. Być może coś umknęło mojej uwadze, ale to by było mniej więcej na tyle. Tymczasem bianchi d‘Irpinia mogą śmiało stawać w szranki z białymi burgundami, niemieckimi rieslingami, węgierskimi furmintami. Należą do światowej ekstraklasy. Tylko świat jeszcze tego nie zauważył.

Konsorcjum duże i małe
Jedyne dwie marki istniejące w szerszej świadomości to Mastroberardino i Feudi di San Gregorio. Mastroberardino to rodzina o długiej tradycji w Irpinii, która jako pierwsza podjęła w latach 1970. wysiłki, by nazwy takie jak „aglianico”, „taurasi”, a później „fiano” i „greco” wyruszyły w świat. To Mastroberardino na początku lat 1980. zaczęli przekonywać miejscowych rolników, by zasadzali fiano i greco, których uprawy wówczas liczyły odpowiednio: ok. 30 i 80 ha. Dziś uprawy fiano rozciągają się na 562 ha, a greco na 817. Gdyby nie Mastroberardino nie bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy – mówi wielu winiarzy, których rodzice albo jeszcze oni sami sprzedawali owoce tej istniejącej już 135 lat posiadłości. Choć nie każdy czuje podobną wdzięczność, o czym za chwilę.

W roku 1994 nastąpił rozłam i dwaj bracia Mastroberardino podzielili między siebie majątek. Tak powstała Terredora, która liczy dzisiaj 180 ha. Mastroberardino ma ich w swoim posiadaniu 200, mniej więcej tyle samo, ile Feudi di San Gregorio, które powstało w 1986 roku. Przytaczam te wszystkie liczby raz dlatego, by stało się jasne, jak bardzo dynamiczny rozwój przeżywała Irpinia w ostatnich latach, dwa po to, byśmy je zderzyli z przeciętną wielkością tych winiarni, które dzisiaj dbają o jakość i tworzą, w moim przekonaniu, wina, które w niedługim czasie staną się wizytówką regionu. Na ogół są to 2-4 ha. Nic dziwnego więc, że sytuacja w regionie jest napięta i mali mają za złe dużym, że promując swoje marki, nie myślą o szerszej promocji apelacji. We Włoszech głosy w ramach konsorcjum są wprost proporcjonalne do liczby posiadanych hektarów. W Irpinii karty więc zostały rozdane szczególnie dotkliwie. Niedawno powstała jednak oddolna inicjatywa, której przewodniczy żywiołowa Maura Sarno: Consorzio di Diversi Vignaioli Irpini. Zrzesza ona ośmiu małych producentów: Villa Diamante, Guastaferro, Cantina Giardino, Contrade di Taurasi, Joaquin, Luigi Tecce, Cantina Bambinuto i należącą do przewodniczącej Tenuta Sarno 1860. Konsorcjum ma intencję się poszerzać, choć i wśród małych kompromis nie jest łatwy do wypracowania, bo od czasów powstania stowarzyszenia w marcu 2011 zdążyli je opuścić: Ciro Picariello, Vadiaperti, Pietracupa i Terre Colte. Tak czy owak, wokół tej orbity krążą same najlepsze posiadłości regionu. Jeśli chce się poznać Irpinię, ich wina należy pić.


Moje prywatne zachwyty

Droga do Irpinii z Warszawy trwa cały dzień, na degustację starych roczników w ramach wydarzenia Bianchirpinia wpadłam więc spóźniona. Usiadłam na jedynym wolnym (tak mi się w każdym razie wydawało) miejscu, by potem odkryć, że jednak kogoś podsiadłam. Ktoś okazał się jednak uprzejmy, nie zrzucił mnie z krzesła, tylko zaczął podpytywać, jak mi degustowane wina smakują. Po chwili zorientowałam się, że ze szczerością nie powinnam przesadzać, bo ów ktoś może być winiarzem. Na szczęście byliśmy po tej samej stronie. I na szczęście najbardziej podobało mi się Fiano di Avellino 2002 Cantina del Barone. Wypytujący mnie winiarz, Angelo Muto, przyjaźnił się z jego młodym właścicielem Luigi Sarno, który winifikował wina także dla niego. Historia obydwu, jak w soczewce skupia to, co dzieje się w ostatnich latach w Irpinii. Cantina del Barone, jak sama nazwa wskazuje, należała niegdyś do barona, u którego od początku pracowała rodzina Sarno. Później gospodarujący na 3 ha Sarno sprzedawali wszystkie winogrona Mastroberardino, a ojciec Luigiego robił jedynie niewielką ilość wina na potrzeby własnej konsumpcji. Aż ktoś mu powiedział: Antonio, twoje wina, są przepyszne! Dziś Luigi, wykształcony enolog, czy fianolog, jak sam siebie określa, robi wina w spósób naturalny. Uprawy zawsze były tu ekologiczne, wina są fermentowane spontanicznie. Rozwijają w kieliszku płomienne aromaty mirabelek, suszonych brzoskwiń, pigwy, dyni marynowanej, indyjskiego curry... Przyprawowe, ciepłe, złote ̶ rozgrzewają usta, a zarazem mają w sobie chłód kamienia i długi, słony finisz będący przeciwwagą dla dojrzałego owocu. Angelo Muto zachwycony tymi winami, poprosił by Luigi winifikował także jego greco, wcześniej całkowicie sprzedawane do Feudi di San Gregorio. I tak powstały pierwsze butelki Cantine dell’Angelo – tłuste, maślane, dzikie, o słodkim śliwkowym owocu, nutach kardamonu, białego pieprzu i grzanki... Sarno i Muto to pierwotna, nieugłaskana twarz Irpinii. Jej ferment i żywioł. W niewielu europejskich regionach spotykamy pierwsze pokolenie winiarzy, którzy tworzą nową rzeczywistość. W Irpinii kosmos rodzi się na naszych oczach.

Ewa Wieleżyńska

 

Fiano, które chciałabym mieć w Polsce:
Cantina del Barone, 2011: Jesienne, intensywne wino o intrygującym bukiecie; pełne przypraw i dojrzałych owoców, a zarazem chłodne, kamienne i słone.

Colli di Castelfranci, Pendino 2011: Szczupłe, cytrusowe, strzeliste, lekko pieprzne, z kasztanowo-orzechowym sznytem. Eleganckie.

Joaquin, Vino della Stella 2009: Dojrzałe, ciemne, skoncentrowane, pełne miodu i owoców tropikalnych, zbudowane na delikatnej lotnej kwasowości. Żywiołowe.

Ciro Picariello, 2011: Wino o wyciszonym, subtelnym nosie, ale o nieprawdopodobnym ładunku mineralności. Soczyste, ogniste, czyste.

Pietracupa, 2011: Obłędny, ekspresyjny, zmysłowy bukiet: od owoców tropikalnych przez kwiaty do miodu. Usta gładkie, z pikantnym finiszem.

Tenuta Sarno 1860, 2011: Szczodre, pełne, krągłe, lecz zarazem energetyczne i żywe wino. Cytrusowo-orzechowe z delikatną kwiatową nutą.

Vigne Guadagno, 2011: Cytrusowo-grejpfrutowe, bardzo świeże, podkręcone ostrą indyjską przyprawą. Idealne do curry.

Villa Diamante, Vigna della Congregazione 2010: Wyszlifowane, całkiem tłuste fiano, ale tryskające cytrusową kwasowością i z charakterną grejpfrutową goryczką. Krzemień w nosie i sól w finiszu.

Greco, które chciałabym mieć w Polsce:
Cantine dell Angelo, 2011: Dosyć tłuste greco, eksplodujące dojrzałą mirabelką i renklodą, podkręcone kardamonem, pieprzem i migdałową goryczką.

Montesole, Vigna Breccia 2011: Proste, świeże, napięte, miodowo-dymne w nosie, w ustach: cytryna z solą.

Pietracupa 2011: To winnica, która w ciemno zawsze zbiera u mnie największe laury. Dojrzałe i pieprzne, o dusznych, lecz niemęczących aromatach. Pełne owocu, wulkaniczne i ostre.

Bambinuto, Picoli 2011: W nosie dym i krzemień. Gładkie, muślinowe, niezwykle soczyste usta. Gruszkowo-jabłkowe purée, goryczka i słoność.

Vadiaperti 2011: Niemal barokowy nos: dym, przyprawy korzenne, curry, grejpfrut, biała brzoskwinia. Dostojne, skupione, kamienne. Rozgrzewający, mineralny ładunek w finiszu.

Zdjęcia (5)

Warto przeczytać

Artykuł
Irpinia pełna żaru

Kto drodzy Państwo słyszał o Irpinii? Kto by ją na mapie potrafił pokazać? Oprócz kilku czytelników Magazynu – nie tracimy w końcu nadziei, stukając w klawisze, że to coś więcej niż nasz intymny dziennik podróży. O Irpinii napisałam niedawno kilka tekstów (zarówno na blogu, jak w numerze 1/2013 MW), boję się zatem powtarzać, choć do pewnego... więcej »

Artykuł
Franciacorta. Terroir i cierpliwość

Szef konsorcjum DOCG Franciacorta Ezio Majolini robi jedne z najbardziej mineralnych win musujących w apelacji, którą kieruje. Ich ponadprzeciętna jakość jest sumą zdolności i cech charakteru winiarza, znakomitego siedliska, z którego pochodzą winogrona – i czasu. Ezio Majolini sprawia wrażenie człowieka surowego. Uśmiecha się rzadko i w obejściu jest raczej... więcej »

Artykuł
Degustacje pionowe. Pod skrzydłami św. Leonarda

  Wojciech Bońkowski To było wydarzenie wyjątkowe pod wieloma względami. Po raz pierwszy w Magazynie WINO zdajemy Państwu sprawę z pionowej degustacji wielkiego wina, którą odbyliśmy w styczniu 2008 specjalnie na potrzeby artykułu, w komfortowych domowych warunkach, poświęcając winom wiele godzin refleksji, dyskusji i emocji. O czołowej posiadłości włoskiego Trydentu,... więcej »

Artykuł
Degustacje pionowe. Rancia cierpliwa

O Fattoria di Fèlsina i jej wybitnych winach i oliwach pisałem już obszernie na kanwie wizyty właściciela Giuseppe Mazzocolina w Warszawie (Magazyn WINO 6/2005). W styczniu 2009 to my udaliśmy się do Fèlsiny te wina, oliwy i przede wszystkim ziemię poznać z bliska. Rozmawialiśmy, degustowaliśmy, zwiedzaliśmy – w tym samą Rancię, czyli dawny klasztorny spichlerz... więcej »

Artykuł
W Gambero Rosso też zmiany

Potwierdziły się krążące co najmniej od połowy grudnia plotki: Daniele Cernili, jeden z twórców wpływowego, choć często ktytykowanego za zbyt dużą fascynację "międzynarodowym" stylem win przewodnika Vini d'Italia, rozstaje się z wydawnictwem Gambero Rosso i samym przewodnikiem. Tę wiadomość oficjalnie potwierdzono w ubiegłym tygodniu, natomiast wczoraj w biuletynie... więcej »

Artykuł
Wypiliśmy Italię!

Kilkuset gości, w tym importerzy, sommelierzy, ale też mnóstwo miłośników wina przewinęło się 26 kwietnia 2012 r. przez Arkady Kubickiego w Warszawie, gdzie Magazyn WINO wraz z Thompson International Marketing zorganizował degustację pod hasłem „Let’s drink Italy”. Tym razem gościliśmy 11 winiarzy z regionów Toskanii, Umbrii, Marchii, Abruzji i... więcej »

Komentarze (0)

Brak komentarzy




Kalendarium imprez
27.10

Pt

Stilnovisti XII Grand Prix Magazynu Wino 2017

Tor Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie, Trybuna C

Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ