2.8.2013

Wokół węgierskiego morza

Przez dekady Balaton kojarzył się z socjalistycznym modelem wczasów pracowniczych. Miał też swoją nieoficjalną legendę  jako miejsce spotkań rozdzielonych rodzin z NRD i RFN, które nad węgierskim morzem mogły spędzać wspólne (a dla Wessie także tanie) wakacje. Kojarzył się też z kąpielami w ciepłej wodzie, która nigdy nie chciała zrobić się głęboka, z zapachem langosy i szarym mnichem – jedną z najlepiej rozpoznawalnych marek winiarskich epoki RWPG.

Dziś Balaton wygląda nieco inaczej i choć w sezonie południowy brzeg kipi od wczasowiczów, inteligentny enoturysta wydepcze własną ścieżkę między wulkanami, znajdzie czas na kąpiel w jeziorze, dobrze zje i wypije, poobcuje z wysoką kulturą, a jeśli przyjdzie mu na to chęć, zażyje zbawiennych dla zdrowia zabiegów.

Warto pamiętać, że południowy brzeg to raczej hotele, przebudowane ośrodki wczasowe i kąpieliska. Leży tu tylko jeden region winiarski, Balatonboglar. Bardziej urozmaicony i ciekawszy z punktu widzenia winomanów jest brzeg północny, gdzie trudniej o kąpielisko, łatwiej natomiast o kieliszek pinot blanc i olaszrizlinga.

Z wizytą u winiarza
Nawet jeśli w przeciętnym sklepie w popularnych miejscowościach turystycznych nad Balatonem nie znajdziemy najlepszych butelek od czołowych producentów, odwiedziny w renomowanych winiarniach nie nastręczają większych problemów. Większość producentów ma mniejsze lub większe możliwości przyjmowania indywidualnych winopijców. Być może najtrudniej będzie odnaleźć drogę do wykutej w wulkanie piwnicy Jánosa von Beöthy’ego, choć warto sobie ten trud zadać. Huba Szeremley prowadzi własną restaurację; u Jásdiego oprócz degustacji możemy dostać talerz zimnych przekąsek – zarówno on, jak i producenci tacy jak Figula, Feind, Konyári, Légli mają dla gości duże sale degustacyjne połączone ze sklepami. Nyári, Szászi czy Tamás skromniejsze warunki rekompensują znakomitą jakością win i serdecznością.

A kto szuka bardziej rustykalnych wrażeń powinien ruszyć do miejsc takich jak lessowe wąwozy z wykutymi w ścianach piwniczkami małych, domowych producentów. Jeden z bardziej malowniczych znaleźć można na południowym brzegu Balatonu, niedaleko Balatonszemes, w Szólád. Z kolei w Rezi, tuż za Keszthely znajdziemy garść małych, domowych winiarni, gdzie cserszegi fűszeres pija się ze szklanek i gdzie magiczna przemiana wina w palinkę następuje w sposób niezauważony.

Tihany
Gdy w 1055 r. król Andrzej I Biały ufundował w Tihany benedyktyńskie opactwo, półwysep stał się ważnym ośrodkiem produkcji wina nad Balatonem. Dziś uważany jest za enklawę win czerwonych, przede wszystkim kékfrankosa. Mimo, że żaden z ważnych producentów nie ma swej siedziby na Tihany (choć np. Figulowie uprawiają tu ważne z punktu widzenia produkcji win czerwonych i różowych parcele), winomani nie będą się tu nudzić. Same piwnice opactwa wybudowane w XIX w. i liczące odpowiednio 69 i 43 metry długości warte są odwiedzin. Gdy dodamy do tego najlepszy widok na Balaton (z tarasu obok opactwa) oraz leniwą atmosferę parku rekreacyjnego (szabadidőpark) przy Aranyház utca opodal Jeziora Wewnętrznego, w którym mamy dzieci z głowy na dwie godziny (huśtawki, kolejki tyrolskie, szczudła…), sami zaś możemy oddać się degustacji balatońskich win w miejscowej piwniczce, dalsze rekomendacje nie są potrzebne.

Keszthely: wino i kultura
Drugie po Siófoku największe miasto nad Balatonem szczyci się wieloma zabytkami. Miasto zwiedza się łatwo i szybko – większość atrakcji koncentruje się między Placem Głównym (Fő tér), a rozległym Pałacem Festeticsów, w którego podziemiach mieści się Dom Wina Balatońskiego i muzeum wina, w którym wystawia się butelki nie tylko znad węgierskiego morza, ale i innych madziarskich regionów winiarskich. W sezonie w Pałacu odbywają się koncerty muzyki klasycznej.

Kolejne winiarskie muzeum czy raczej skromna galeria, którą ogląda się w oczekiwaniu na obiad, działa w hotelu/restauracji Bacchus (Erzsébet Királyné u.18) poniżej Placu Głównego.

 

Bonvino – specjalnie dla winopijców
Od niedawna, w Badacsony, tuż obok głównego deptaku i niedaleko molo otwarto pierwszy na Węgrzech hotel winiarski, zaprojektowany i urządzony w minimalistycznym, nowoczesnym stylu. Jego największą zaletą, obok położenia, jest dobrze zaopatrzony wine bar i długa karta balatońskich win w restauracji. Dla spragnionych, oprócz winiarskich wycieczek po regionie i winiarskich kolacji nordic walking, joga, spa, wellness, konie…

Inny charakter ma hotel Wellamarin w Zamárdi. To nowoczesny, duży kompleks z zapleczem konerencyjnym, rozbudowaną sekcją wellness i pięknym widokiem na półwysep Tihany po drugiej stronie jeziora.

Kto zaś chce spać u winiarza powinien szukać miejsc takich jak pensjonat rodziny Koczor. Przytulne pokoje powyżej Balatonfüred, skromna csarda serwująca domową węgierską kuchnię (świetna zupa rybna), wina produkowane przez właścicieli i bezcenny święty spokój z dala od turystycznego zgiełku.

Hotel Bonvino
Badacsony, Park u. 22
www.hotelbonvino.hu

Wellamarin
Zamárdi, Eötvös u. 15/1
www.wellamarin.hu

Koczor
Balatonfüred, Bocsár dűlő 0118/12
www.koczorpince.hu

 


Jak dojechać?

Nad Balaton najłatwiej dotrzeć z Polski autem – z zachodu autostradami przez Brno, Bratysławę, Györ i dalej drogą krajową nr 82 przez malownicze Vesprém do Csopak; ze środkowej części kraju lepiej jechać trasą E77 przez Chyżne, Bańską Bystrzycę i Budapeszt i dalej autostradą M7 na południowy brzeg jeziora; ze wschodu lepiej jechać przez Barwinek, Koszyce, Miszkolc i dalej autostradami M30 i M3 do Budapesztu.

Do stolicy Węgier latają z Warszawy samoloty LOTu i Wizzair. Późniejsza podróż samochodem z Budapesztu nad Balaton zajmuje ok. 1,5 godziny, tak więc można zjeść śniadanie w Polsce, a lunch już nad jeziorem.

Wyprawa pociągiem trwa (z Warszawy) co najmniej 12 godzin. Do Siöfok dojedziemy z minimalnie jedną przesiadką w Budapeszcie, do Badacsony z co najmniej dwiema, przy czym w Budapeszcie trzeba przejechać z dworca Keleti na Déli. Pociąg jedzie ze stolicy Węgier nad Balaton ok. 2 godzin.

Tomasz Prange-Barczyński

 

 

Zdjęcia (7)

Warto przeczytać

Artykuł
Osiem tysięcy roczników

  Do skał Kaukazu Zeus przykuł Prometeusza, do Kolchidy Argonauci wybierali się po złote runo; to na terenach dzisiejszej Gruzji odnaleziono najstarsze ślady kultury wina na świecie. Kraj niezwykły, z wielką historią i ogromnymi ambicjami; bliski i przyjazny Polsce bynajmniej nie za sprawą Grigorija Saakaszwilego z „Czterech Pancernych”; lecz wsparcia, jakiego udzielił... więcej »

Artykuł
Fogas i spółka

Sandacz był, jest i, miejmy nadzieję, będzie królem Balatonu. Co nie znaczy, że nad węgierskim morzem jada się wyłącznie ryby. Na miano fogas zasługują nad Balatonem podobno tylko te sandacze, których waga przekracza półtora kilograma (ryba może dojść i do 10 kg). Mniejsze nazywa się süllő. Sandacz żyje na trzech-czterech metrach; na tę głębokość, przez mętną... więcej »

Artykuł
Badacsony - ikona Balatonu

Jeśli kiedyś spotka mnie taki zaszczyt i zostanę profesorem uniwersyteckiej katedry wiedzy o winie, to co najmniej pół roku poświęcę na omówienie różnicy między winami z Badacsony i Szentgyörgyhegy. (…) Każda z tych gór to kosmos – pisał Béla Hamvas w swojej „Filozofii wina”. Oba wzgórza wchodzą w skład północnego... więcej »

Artykuł
Cypr. Wino na wyspie Afrodyty

Wspaniały klimat, zabytki, kuchnia i legendarne wino commandaria. To tylko niektóre z powodów, dla których warto tego lata odwiedzić Cypr. Winomaniacy mają tu co odkrywać – regularnie przybywa naprawdę dobrych win. Cypr jest trzecią pod względem wielkości, po Sycylii i Sardynii, wyspą Morza Śródziemnego. Wybrzeże liczy 720 km. Rządzony od XII wieku... więcej »

Artykuł
Enonarty. Wino, śnieg i harakiri

Harakiri popełniłem dwukrotnie. Raz za razem. Teraz już wiem, że zdecydowanie lepiej robić to przed lunchem. Przynajmniej w Zillertal. Harakiri to najbardziej stromy stok narciarski w Austrii. Ma 78% nachylenia. Leży w regionie Penken, powyżej Mayerhofen, w dolinie rzeki Zill, w austriackim Tyrolu. Ściana jest rzeczywiście stroma, choć na tyle krótka, że powinni sobie dać z nią... więcej »

Artykuł
Maratheftiko, zivania i rzeźnik-winiarz

Wyprawa w cypryjskie góry Troodos to okazja do wypicia autentycznych win, zagubienia się w malowniczym krajobrazie, wreszcie spotkania świetnych, otwartych ludzi (nie tylko winiarzy).

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Kalendarium imprez
Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ