12.11.2013 Ewa Wieleżyńska ,

Grand Prix 2013 Importer Roku: Dom Szampana

W powieści Szczepana Twardocha pt. „Morfinaˮ jest zdanie, którym autor całkowicie mnie kupił. Idzie ono tak: Pijemy szampana, prawdziwego szampana, wśród złota i bąbelków pływają maleńkie strzępki drożdży jak plankton i okiem ostrym od kokainy widzisz jeden z nich, Kosteczku, jak zawija się i wiruje wstępującym ku powierzchni tańcem, potrącany unoszącymi się balonikami, spływa złoto, szampan w gardła wasze... Tu urwę, bo zdanie wiruje po parkiecie Adrii 1939 roku jeszcze długo, a w końcu nie Szczepan Twardoch jest bohaterem tej laudacji.

Zdanie to mnie ujęło, jak zresztą wiele innych passusów o winie, które leje się w tej powieści często i gęsto, gdyż jeszcze parę lat temu na próżno szukalibyśmy na polskim rynku powieści poświęcającej pół strony wnikliwemu opisowi szampana. Zawdzięczamy to oczywiście upodobaniom samego autora, który jednak nie odrobiłby swojej lekcji równie dobrze, gdyby nie zmieniający się krajobraz winiarski w Polsce. A ten zmienia się dzięki importerom, zwłaszcza tym, którzy poczuwają się do swego rodzaju edukacyjnej misji. Do takich z pewnością należy importer, który – gdy trzy lata temu zaczynał nam przysyłać wina do degustacji – budził w nas powątpiewanie. Nie wątpiliśmy bynajmniej w jakość importowanych przez niego win, które od razu nas zachwyciły, co znajdowało swoje odzwierciedlenie w licznych medalach Grand Prix, które importer ten od początku swojego istnienia zdobywał (w swojej kategorii brał niemal wszystko, jak to się mówi na rozdaniu nagród Nike); stawialiśmy sobie raczej pytanie: czy to się może udać? Czy może się powieść utrzymanie biznesu opartego na jednej apelacji i jednym rodzaju wina, które, wydawałoby się, spożywane jest u nas jedynie w grudniu i które notorycznie jest mylone z każdym innym rodzajem bąbelków? Mowa oczywiście o Domu Szampana, który – wbrew naszym wątpliwościom – po trzech latach działalności objął znaczący procent polskiego rynku szampana. Udało mu się to, bo jego założyciele: Marcin Golik i Monika Żołnierzak nie ustają w popularyzatorskim wysiłku.

Dla obsługi restauracji przy współpracy z apelacyjnymi władzami opracowali system szkoleń zwieńczony specjalnym certyfikatem. Organizują regularne degustacje dla sommelierów i kelnerów, zwane szampańskimi poniedziałkami, a w przyszłym roku planują wysłać kilkudziesięciu polskich sommelierów do Szampanii. Efekt jest taki, że dziś wina Domu Szampana znajdują się w kartach najbardziej prestiżowych instytucji gastronomicznych kraju.

Firma od początku stawiała na szampany małych winogrodników, récoltants manipulants, jak mawiamy po francusku, na szampany rękodzielnicze, pozbawione renomy wielkich marek, jednak konkurujące z nimi ceną i na ogół również jakością. Aktywnie jest tu promowany elitarny Club Trésors de Champagne – zrzeszenie 27 winiarzy, które stawia swoim członkom wysokie wymagania co do jakości wina, a także dbałości o środowisko. Dom nie zamyka się jednak na żaden rodzaj szampana. Znajdziemy tutaj całą gamę szampańskich odcieni: od standardowych smaków wielkich domów po oryginalne wina zwariowanych buntowników, od szampanów przeszywających i ostrych jak żyleta po otulające jak ciepłe kaszmirowe szale, od malowanych subtelną akwarelą po posągowe rzeźby z marmuru. Dzięki Domowi Szampana krajobraz szampański w Polsce nabrał wielu kolorów. W ponure dni proszę koniecznie pamiętać o usłudze, zwanej pocztą szampańską. Nie wychodząc z łóżka, mogą Państwo zamówić schłodzonego szampana wprost pod Państwa drzwi, a nawet wezgłowie. Gdyby nie chciało się Państwu wstawać do kuchni, kieliszki przyjadą również. A gdyby nie chciało się szampana otwierać, zostanie dla Państwa odkorkowany. Po prostu spłynie złoto, szampan w gardła wasze, by wrócić do Szczepana Twardocha. To przyuczanie narodu do szampana naprawdę jest dobrze pomyślane. 

Zdjęcia (1)

Warto przeczytać

Artykuł
Grand Prix 2013 Blog Roku: Bliskotokaju.pl

Nagrodę Grand Prix Magazynu Wino dla blogu przyznajemy po raz pierwszy. Uważamy, że merytorycznym przygotowaniem, widoczną w każdej notce pasją oraz oryginalnością na tle wielu polskojęzycznych blogów wyróżnia się Gabriel Kurczewski i jego blog „Blisko Tokaju”. Upłynęło trochę czasu, odkąd o rodzącym się w Polsce zjawisku winiarskich blogów pisał na... więcej »

Artykuł
Grand Prix 2013 Promotor kultury wina: Wojciech Bosak

1. To jeden z prawdziwych weteranów pisania i mówienia o winie w Polsce, osoba bardzo zasłużona w krzewieniu i popularyzowaniu winiarskiej kultury w naszym kraju. Nie jest jednak człowiekiem wielbiącym flesze, prasowy zgiełk czy gwarne fora winiarskie. To raczej człowiek cienia, konsekwentnie wykonujący swe zadania w zaciszu Ojcowskiego Parku Narodowego, gdzie ma szczęście... więcej »

Artykuł
Grand Prix 2013 Polscy winiarze: Piotr Stopczyński i Pałac Mierzęcin

Dla mnie ta przygoda zaczęła się w upalny lipcowy dzień 2006 roku. Stojąc na decku żaglówki, na bezwietrznym Jeziorze Ryńskim, odebrałem telefon od nieznajomego. Facet deklarował, że jedzie właśnie do Kalifornii robić wino i może coś by o tym napisał. Niech jedzie, niech pisze – pomyślałem, po czym facet znikł. Objawił się po roku i już jako Nasz Człowiek w Napa zaczął... więcej »

Artykuł
Grand Prix 2013 Człowiek Roku: Michael Moosbrugger

Michael Moosbrugger pochodzi z Vorarlbergu w zachodniej Austrii, gdzie winnic właściwie nie ma. Początkowo miał pracować w branży hotelarskiej – po przedwczesnej śmierci ojca prowadził nawet rodzinny hotel „Post” w Lech am Arlberg. Podczas praktyk, tak w Austrii jak i za granicą, zainteresował się jednak winem i już z winiarskiej drogi nie zawrócił. Praktykował... więcej »

Artykuł
Grand Prix 2013 Najlepsza karta win: restauracja Thai Thai

To nowa kategoria w naszym Grand Prix. Jeszcze kilka lat temu nie miała sensu – większość nawet bardzo dobrych restauracji bazowała na ofercie jednego importera, która, nawet jeśli ciekawa, była nużąco powtarzalna – widząc, jakie mają chianti classico, w ciemno można było zgadnąć, co będzie z Riojy czy Chablis. Ta sytuacja zmieniła się, może nie diametralnie, ale... więcej »

Artykuł
Mirosław Pawlina prezesem Stowarzyszenia Importerów i Dystrybutorów Wina

Szef i właściciel znanej warszawskiej firmy M&P, Mirosław Pawlina został prezesem Stowarzyszenia Importerów i Dystrybutorów Wina (SIDW) w Polsce. W trakcie walnego zebrania członków stowarzyszenia, które odbyło się 25.06.2014 w Warszawie powołano także członków zarządu: Piotra Więcławskiego, dyrektora generalnego Piwnicy Wybornych Win oraz Pawła... więcej »

Komentarze (0)

Brak komentarzy





Kalendarium imprez
26.06

Pn

Festiwal Win Niemieckich

Restauracja Villa Foksal, ul. Foksal 3/5, Warszawa

27.10

Pt

Stilnovisti XII Grand Prix Magazynu Wino 2017

Tor Wyścigów Konnych Służew w Warszawie, Trybuna C

Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ