10.4.2014 Wojciech Kuczok ,

Języki poplątane winem

– Szczególnie nie lubię win wykwintnych – oznajmił Kuba, siedmiolatek, po tym, jak na podobieństwo dorosłego konesera wwąchał się w kieliszek i umoczył wargi w jakimś nadzwyczaj srogim winie wytrawnym. Bez pudła umie już naśladować grymasy dorosłych, wychowany w rodzinie smakoszy, którzy każdy gourmecki posiłek lubią skropić czymś akuratnym. Jego ulubione potrawy to Kinder Bueno i ośmiorniczki w sosie cytrynowym. Czasem dla witzu siorbie aptekarską dawkę trunku, którego rozumieć nie może, i z gracją używa sprawdzonej formuły „piłem lepsze”, rozbawiając biesiadników do łez.

– To wino mi schlebia – rzekła z uznaniem leciutko już zarumieniona Barbara, tłumaczka, dając do zrozumienia gospodarzowi, żeby dokroił pieczywo, bo alentejo pite na pusty żołądek jęło czynić spustoszenie w jej myślach jak dotąd całkiem zbornych. Zdumiewająco niewyczuwalny w ustach alkohol uderza jednak w skroń, wielki szmer świata narasta, jeden tylko kieliszek nie w pełni spożyty barwi lico karminem, Barbara idzie do łazienki, sprawdza w lustrze, wraca do stolika i dopowiada: – Nie powiem wam, w jakich okolicznościach po raz ostatni tak się zarumieniłam, bo części z was nie było jeszcze wtedy na świecie.
Zakłada okulary i sprawdza butelkę. Sprawa się wyjaśnia: Garrafeira 2007 od Esporão jest piekielnie mocna, niewprawne głowy ścina mieczem katowskim już przy pierwszej setce; ale jest też winem nieziemsko wytrzymałym – czwartego dnia po otwarciu smakowała mi najbardziej.

– To wino jest pijane – zwykła z niejakim oburzeniem mawiać w podobnych okolicznościach Urszula, moja Pani Matka, natychmiast prosząc o dolanie wody do kieliszka. W mig wyczuwa, że ma do czynienia z winem za mocnym. Trudno się z nią nie zgodzić, wszakże wszystko powyżej 14 procent alkoholu w winie niewzmacnianym zdaje się oszustwem równym promowaniu „Blue Jasmine” Woody’ego Allena jako komedii. Wychowana na szprycerach, z najwyższą ostrożnością zasiada ze mną do obiadów rodzinnych, wiedząc, że wyciągnę z torby coś nader ekstraktywnego, ojciec będzie piał z zachwytu i gardłował, że dobre wino musi wykręcać język i lasować mózg, a matka będzie niepocieszona, że znowu wszystkich upiję przy kaczce i rychło zaciąży nad domownikami spleen popołudnia skażonego jakąś mocarną riberą.

– Co wy, farbkę pijecie? – powiedział zdegustowany Jarosław, komornik, zastając po powrocie z pracy żonę ze szwagrem, jego żoną i jej przyjacielem, czyli mną, podczas niespiesznej degustacji win rodańskich. Jak przystało na męskiego mężczyznę, lubi sobie wieczorem nalać szkockiej, nie lubi, kiedy żona bierze z niego przykład, jeszcze bardziej nie lubi, kiedy żona nalewa sobie, nie czekając na jego powrót z pracy, no a już kiedy pod jego nieobecność sprasza (nie zaprasza, lecz sprasza, zapraszać to on może) gości, niezadowolenie męża sięga zenitu. Picie jednego wina we czworo zdało mu się skrajnie podejrzane, to właściwie murowany wstęp do orgii, wino zapewne służyło tylko do tego, żeby było czym zagrać w butelkę, o nie, on się w butelkę nabić nie da, zaraz urządzi awanturę. Nie urządził, to było côte-rôtie, wystarczyło mu nalać kapkę i wytłumaczyć, ile kosztuje jedna flaszka. Dobry Rodan łagodzi obyczaje windykatorów.

– Czerwone zeszło – dowiedziałem się od pani Andżeliki (tak stało na wizytówce przypiętej do fartucha) w restauracji jednego z mazowieckich hoteli, kiedy próbowałem jej wytłumaczyć, że cabernet sauvignon, które zamawiałem, w przeciwieństwie do sauvignon blanc, które mi przyniosła, nie jest winem białym.

– Proszę pana, już panu mówię: winko mamy bardzo dobre, czerwone, proszę pana, białe też mamy, półwytrawne, proszę pana, chilijskie – dowiaduję się w co drugiej polskiej restauracji. Może to i lepiej, w przeciwnym razie musiałbym świadkować z góry skazanym na klęskę zmaganiom z fonetyką – och, jakież apelacje, jakie szczepy się tu przyczaiły, czego tu nie ma: z samej tylko Górnej Loary proponowano mi już pil fum, pul fim i sanker. Francuszczyzna sprawia oczywiście najwięcej kłopotów, sam bym się nie wyrobił, wszak nie każdy jest poliglotą miary Wojtka Bońkowskiego, no ale kelnerzy w lokalach serwujących wina wykwintne powinni mieć za sobą przeszkolenie, bo kiedy mi proponują hot geja, od razu mówię, że jako heteryk ze śląskiego domu sobie wypraszam takie oferty.

Zdjęcia (1)

Warto przeczytać

Artykuł
Pewnego razu w Mezopotamii

Opowiadanie rysunków humorystycznych cieszy się bodaj równą popularnością wśród słuchaczy i czytelników co opowiadanie snów oraz opowiadanie o wielkich winach, jakie się wypiło tym, co ich nie pili i pewnie nigdy się nie napiją. Nie trwoniąc zatem czasu, przystępuję do przedstawienia, co zobaczyłem w jednym z ostatnich numerów New Yorkera.... więcej »

Artykuł
W kwadracie cienia i natchnienia

Jak na razie moją ulubioną lekturą w roku 2014, póki nie ukaże się na majowe Targi Książki mój pamiętnik zatytułowany „Jak wyplułem Romanée Conti i co z tego wynikło” (wyd. Klapa i spółka, cena 29,99 zł), jest śliczna książka amerykańskiego filozofa Jonathana Leara „Radykalna nadzieja”. Opowiada ona o Indianinie, zwanym Wiele Przewag... więcej »

Artykuł
Dzień świra

Pojęcie desakralizacji świata, czy, jak mówią Niemcy, jego „odbóstwienia”, należy do podstawowych w historii idei. Często sięga się po nie, by opowiedzieć o tym, co zdarzyło się w XVII stuleciu, gdy Kartezjusz zapalił zielone światło dla myśli świeckiej i dla nowego człowieka, który chce być panem i władcą natury.Dziś sięgam po to pojęcie, bębniąc... więcej »

Artykuł
Dzień z piciorysu

Ranek:Jestem jakby chorawy, przed śniadaniem sprawdzam butelki w schowku pod schodami – nie ma nic, a zatem znów rozczęstowałem się, postronni skorzystali, padły wszystkie wina, także te na czarną godzinę, czarno mi w przełyku, bo wczoraj gigondasy przecierały podniebienie, jestem wysuszony od garbników, szampan nie spłukał ich należycie, ale widzę, że i jakieś... więcej »

Artykuł
Baca i Wino

Winomaniacy potrafią śmiać się z wina i z winem w tle.

Artykuł
Życie po drugiej stronie Padu

Oltrepò Pavese to największa apelacja w Lombardii, zarazem najmniej w Polsce znana, nie ocierająca się nawet sławą o Valtellinę czy Franciacortę. A jednak i tam, z mgły wyłuskać można genialnych winiarzy.

Komentarze (0)

Brak komentarzy




Kalendarium imprez
09.05

Wt

FENAVIN

Ciudad Real

01.06

Cz

Warsaw Food Expo 2017

Warszawa, Ptak Expo

02.06

Pt

Targi Pyszna Polska

Hala Stulecia, Wrocław

18.06

N

VINEXPO

Bordeaux

Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ