5.7.2014 Redakcja ,

Wino na wakacje

Na wakacjach pijemy inaczej. Niestraszne nam bezimienne wina točone z kija w nadadriatyckich winiarniach do plastikowych butelek, zroszona karafka domowego bianco w wioskowej trattorii, flaszka bez etykiety kupiona u gospodarza agroturystyki… Zostawiamy w domu ulubiony kieliszek do burgundów, zdarzy się, że wino zasmakuje nam w zwykłej szklance, zresztą, na boga (kto jest bogiem urlopowiczów!?), po co nam w ogóle naczynia? W wakacje wszystko smakuje lepiej i łatwiej jest cieszyć się rzeczami prostymi. Życzymy zatem w ciągu najbliższych miesięcy wielu smacznych, prostolinijnych win, pitych może nie całkiem bezrefleksyjnie, ale bez niepotrzebnego spięcia. I jak zawsze – wielu winiarskich odkryć. A sami polecamy wina na różne wakacyjne konteksty.*

 

Wino na plażę

Bezpretensjonalne wino, którym można ucieszyć podniebienie choćby na plaży – w samotności, z kumplem, narzeczoną/narzeczonym, mężem/żoną, przypadkowo napotkanym nieznajomym; jeśli zajdzie taka potrzeba – niekoniecznie z kieliszka.

Ktoś gdzieś napisał felieton o tym, że na plaży wszyscy czytają to samo, że książka na piasku jest po to, by poczuć się członkiem wakacyjnej wspólnoty. W zeszłym roku na wszystkich wybrzeżach Europy było to „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Wino powinno być zdecydowanie lepsze od tej lektury, ale nie ma co walczyć z poetyką plażowego gatunku: do zastygłych myśli, do obezwładnionego słońcem ciała, do bikini, do toples, do dolce far niente najlepiej pasuje rosé. (ew)

Odkąd na plaży we Władysławowie letnią porą poczęstowałem redaktor Ewę Wieleżyńską zleżałym szampanem, a Lanson to był, mam dług: i wobec redaktor, i wobec szampana. Najchętniej bym spłacił oba długi naraz, lecz pewnie się nie uda. Więc samotnie uciszę podniebienie (albo ucieszę) bąbelkami, moim zdaniem nic innego do plaży nie pasuje. Choćby szampanem z Lidla. Może ktoś przypadkowo podejdzie. Oby był tylko do trzech dych. (mb)

Na plaży – tylko gwint! Najbardziej naturalny wydaje się jasny gwint, choć doświadczenie uczy, że i gwint lekko zaróżowiony lub też całkiem czerwony (choć lekki, rzecz jasna) mogą się sprawdzić – wszystko zależy od stopnia schłodzenia gwinta i przyległości. Picie z gwinta, poza niezaprzeczalnym urokiem przywoływania wspomnień z lat szczenięcych ma bowiem i tę zaletę, że wino dłużej utrzymuje temperaturę w zimnej flaszy niż w plastiku. (kj)

Wino i plaża? Mam odruch Pawłowa. Dawno, dawno temu, w doskonałym, choć skromnym gronie, wychłeptałam na plaży nieopodal Cascais spore ilości vinho verde i był to początek wielkiej przygody. Od tamtej pory plaża kojarzy mi się wyłącznie z tym portugalskim winem.
Pamiętajcie, by wykopać dołek do chłodzenia wina – zadziała lepiej niż jakakolwiek lodówka, a vinho verde musi być zimne! Picie prosto z butelki nie jest gafą. W takich okolicznościach nawet Królowa Elżbieta piłaby z gwinta i zaśmiewała się głośno. Jej zdrowie! (er)

Plaża? A jak miałbym je schłodzić? Nawet polskie morze będzie do tego za ciepłe, chyba że urlop przesuniemy na wrzesień. Jeśli jednak coś muszę wybrać, to raczej lekkie, niskoalkoholowe i wysoko kwasowe czerwone, coś w rodzaju prostych słoweńskich refošków czy wręcz cviček, inny słoweński rarytas. Tylko skąd na plaży wziąć cvička? Gdyby jednak zapasy lodu jakimś cudem stale się odnawiały, wtedy dobre, orzeźwiające sauvignon blanc, a najlepiej dobre piwo (albo drink w barze pod palmą). (ad)

Wybieranie wina na plażowanie ma się mniej więcej tak jak Zakład Pascala do Zakładu Opieki Społecznej. Świetny więc będzie stary burgund, rzeczny, piaskowy, mulisty. Takie czyste goût de vase, więc i ryba podejdzie, a i ukochanej zasmakuje, to morze płaczące świstem deszczu, i perłopławiem pianorodne, dalekie, ciche, smutne głębią jak moje oczy twoich głodne. (tk)

W celu zmniejszenia niebezpieczeństwa pochłonięcia przez fale wzburzonego Bałtyku, należałoby zabezpieczyć bilans wodno-powietrzny przez przyjęcie doustnie wina musującego. Najlepiej robić to w pozycji półleżącej, żeby bąbelki rozłożyły się równo w całym przewodzie pokarmowym. Każde morze będzie martwe i plażowo-szpiegowską lornetkę będziemy mogli trzymać bezpiecznie w obydwu dłoniach. Ważne, żeby wino nie było zbyt kosztowne, ponieważ słupek z poziomem nasycenia trzewi bąbelkami będzie systematycznie spadać niestety, zatem konieczne będzie ciągłe uzupełnianie. Nie bez przyczyny ta rutyna treningowa obejmuje również podniesienie poziomu lansu – lornetka, bąble, czapeczka kapitańska w wyszytym złotą nicią napisem „kapitan”. Zdobywamy dodatkowe punkty u oczekujących na sturlanie do morza wielorybów. Wino nie może mieć zbyt wiele alkoholu, więc proponuję moscato d’Asti. Trzy butelki powinny wystarczyć, żeby nabrać odpowiedniej werwy i zachrypniętego głosu doświadczonego bosmana. No i oczywiście koniecznie pamiętać, by kotwice i żeńskie imiona były wyrysowane na ramionach niezmywalnym mazakiem, klatę należy wcześniej pokryć gobelinem z włosów. Odpowiedni sposób można podejrzeć w jednym z odcinków Beavis & Butthead. (brav)

Skoro plaża, to i morze, może zatem morskie wino, lekko słone: grk z korčulańskiej Lumbardy, bogdanuša z Hvaru, sycylijska insolia, prowansalskie clairette, assyrtiko z Santorynu… A gdy napatoczy się rybak i zaoferuje zawiniętą w gazetę świeżo uwędzoną flądrę, której mięso oddzielimy od ości palcami – koniecznie manzanilla. (tpb)

Zdjęcia (5)

Warto przeczytać

Artykuł
Dalmacki trójkąt, czyli Chorwacja w 16 odsłonach

1.Na przejściu granicznym Macelj dostajemy od uśmiechniętej dziewczyny drogową mapę kraju. Po polsku. Przed nami 540 km jazdy przez Chorwację. Na szosie, im dalej na południe, tym luźniej. O 20:00 docieramy do Drvenika. Na horyzoncie, z zachodzącym w tle słońcem, majaczy Hvar, nasz pierwszy cel podróży. 2.Poruszanie się promami między wybrzeżem Dalmacji a wyspami wymaga dobrego... więcej »

Artykuł
Szperając po marginesach

Od wielu lat wyznaczam sobie wakacyjne zadanie, którego wciąż nie udało mi się w pełni zrealizować. Myślę o włóczędze po pobocznych szlakach winiarskiej Francji, mniej więcej tam, gdzie diabeł mówi merde albo dobranoc. Ślązacy powiadają „maszkiecić po hasiokach”, czyli grzebać w śmietnikach, o to właśnie mniej więcej chodzi, o lekceważące pozostawienie... więcej »

Artykuł
Tokio, jazz i James Bond

Pisanie o Robercie Bavie i jego winnicy w piemonckim Cocconato jest wyzwaniem niemal tak trudnym jak próba opisania działalności Leonarda da Vinci – zajmował się tak wieloma rzeczami, że jakakolwiek próba syntezy wydaje się banalna (jeśli nie liczy kilkuset stron). Podobie jest z Bavą. Człowiekiem renesansu, który chyba nie sypia. Bo kiedy można znaleźć czas... więcej »

Artykuł
12 widoków na morze

Tęsknisz za wakacjami z widokiem na morze? Prezentujemy najlepsze włoskie adresy dla amatorów lokalnych smaków i niepowtarzalnej atmosfery. Opisujemy miejsca bardziej i mniej znane, ale wszystkie – fascynujące. PółnocWędrówkę rozpoczynamy od północy: Grado na wybrzeżu Friuli-Wenecja Julijska. Wędrującym do pobliskiego rezerwatu przyrody Cavanata... więcej »

Artykuł
Côtes de Provence: wszystkie twarze Prowansji

Podróż z Villars-sur-Var, leżącego na alpejskim przedgórzu w departamencie Alpes Maritimes, do Bouc-Bel-Aire na przedmieściach Marsylii trwa w najlepszym razie co najmniej dwie godziny. Miasteczka dzieli 200 km. Oba leżą w apelacji Côtes de Provence, na jej przeciwległych krańcach. Być może nie jest to największa AOC Francji, ale z pewnością najbardziej zróżnicowana... więcej »

Artykuł
Wielka radość nad Gardą

Pij luganę młodą, młodziutką i ciesz się jej świeżością.Pij ją dwu-trzyletnią i raduj się jej pełnią.Pij ją po dekadzie, a będziesz zdumiony jej siłą wyrazu.(Luigi Veronelli) Jedno ze stereotypowych wyobrażeń wakacji nad południowymi brzegami jeziora Garda to obrazek niemieckiego emeryta, który przed kamperem wyposażonym w talerz telewizji satelitarnej oraz obowiązkowe doniczki... więcej »

Komentarze (5)

BarbaraDodane: 23.09.2014

Genialny artykuł, i choć już koniec września, to bawiłam się świetnie podczas czytania. Polecam wszystkim na niepogodę i chandrę.

Odpowiedz
iskonDodane: 9.12.2014

Bardzo dobre wino wytrawne na wakację to http://winotokaj.pl/wina-wytrawne/8-tokaji-furmint-wytrawne.html idelanie nadaje się do picia podczas ciepłych dni. Wino zrobione specjalnie dla osób lubiących delikatny smak oraz aromat. Polecam.

Odpowiedz
MarikaBrandMaxDodane: 7.01.2015

Witam,,,</p> <p>Zapraszam do siebie.Reprezentujemy importerów typu M&P/Winoteka (mamy ceny hurt na ich produkty:P)Bezpłatna wysyłka już od 300 zł netto na cały kraj ubezpieczonym kurierem.Możliwość negocjacji cen przy większych zamówieniach.Profesjonalne doradztwo przy doborze win i alkoholi.Niemal nieograniczony wybór trunków.Zadzwoń/Napisz.Zapraszam:)</p> <p>Marika Warszawa marika@brandmax.pl 530203939

Odpowiedz
JowitaDodane: 2.11.2015

Witam, Jeżeli mogę to proszę o cennik na maila. Pozdrawiam

Odpowiedz
OLKA90Dodane: 29.02.2016

Jak dla mnie na gorące dni w wakacje to tylko białe wino pół wytrawne Soldepenas Airen Viura! Kupuje je zawsze ze strony internetowej https://winezja.pl/wina/outlet. Teraz mają wyprzedaż cen nawet o 35 %, więc warto coś sobie zamówić :)

Odpowiedz




Kalendarium imprez
08.09

Pt

I Warszawski Festiwal Kulinarny "Rośliny, Owady i Miód"

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego

27.10

Pt

Stilnovisti XII Grand Prix Magazynu Wino 2017

Tor Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie, Trybuna C

Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ