Z afrykańskiej Szwajcarii do spalonej ziemi

Drzwi międzynarodowego portu lotniczego w Matroosfontein pod Kapsztadem dzieli od pierwszego kieliszka rieslinga w Stellenbosch zaledwie pół godziny jazdy samochodem. Tuż za węzłem drogowym łączącym lotnisko z autostradą nr 2 na przestrzeni czterech kilometrów ciągnie się Khayelitsha – gigantyczne podkapsztadzkie township otoczone wianuszkiem ściśniętych na niewielkiej powierzchni (średnio blisko 2 tysiące domostw na km²) slumsów. Patchwork różnokolorowych blach, płyt, plątanina kabli; czarnoskóre chłopaki z mieszkającego tu plemienia Xhosa kopią gałę na kamienistym pasie między szosą a betonowym płotem otaczającym osiedle.

Widok Khayelitshy rzucający się w oczy każdemu, kto opuszcza kapsztadzkie lotnisko, jest prawdopodobnie jednym z najbardziej szokujących i smutnych obrazów społecznych nierówności, jakiego można doświadczyć, podróżując po Kraju Przylądkowym. Reszta przypomina raczej afrykańską wersję Szwajcarii, zwłaszcza jeśli pielgrzymuje się od winiarni do winiarni. Zamykające horyzont romantyczne pasma Papegaaibergu i Simonsbergu, zielone winnice, białe domy w stylu Cape Dutch, serdeczni winiarze i zawsze uśmiechnięta czarnoskóra służba. Idylla. Trudno uwierzyć, że przemierzam kraj, w którym co czwarta osoba nie ma pracy, a co dziesiąta jest nosicielem wirusa HIV; nadal dochodzi tu do plaasmoorde, a niektórym politykom przechodzi przez gardło wers starej pieśni z czasów apartheidu zabij Bura. Z drugiej strony to wciąż najbardziej rozwinięty kraj Afryki (choć PKB na głowę mieszkańca jest w RPA o połowę mniejsze niż w Polsce). Te kontrasty są w Western Cape mniej wyraziste, za bramą winiarni świat wydaje się bezpieczny, a winiarze, choć niewolni od kłopotów, robią coraz lepsze, przede wszystkim zaś bardziej oryginalne wina.

Po raz ostatni byłem w Kraju Przylądkowym w 2010 r., tuż przed piłkarskim mundialem. I choć na każdym skrzyżowaniu powiewały flagi uczestników mistrzostw, w winiarniach nastroje były raczej minorowe. Dwa miesiące przed zawodami wiadomo było, że prawdopodobnie nie zwrócą się nakłady na butikowe hotele i pensjonaty, w które zainwestowała część producentów. Nie liczono już także na wzmożony ruch w samych winiarniach – szacunki, według których do RPA miała przybyć fala kibiców turystów, zawiodły. Prawdziwy problem dotyczył jednak wywindowanego w związku z mundialem kursu randa. Stosunek do euro 1:10 powodował, że Europa straciła zainteresowanie winami z Kraju Przylądkowego.

Jakże inaczej sytuacja wyglądała u schyłku ostatniej zimy. We wrześniu 2014 r. za jedno euro płacono już 15 randów, a to oznaczało ożywienie w eksporcie. Zresztą dla Europejczyka, przy tym kursie wymiany, nie tylko wina wydają się w RPA tanie. Koszt głównego dania w dobrych restauracjach rzadko przekracza 10 euro, tanie stały się noclegi w hotelach i usługi turystyczne. Pomijając koszt biletu lotniczego, wakacje w Południowej Afryce już dawno nie były tak dostępne.

Zdjęcia (5)

Warto przeczytać

Artykuł
Historyczna posiadłość sprzedana

Klein Constantia, słynąca ze swych słodkich muszkatów winiarnia w RPA której tradycje sięgają XVII wieku, została sprzedana. Z rąk rodziny Joost, która kupiła zrujnowaną posiadłość w roku 1980 i następnie odbudowała i winiarnię i historyczne winnice, kupili ją dwaj bankierzy inwestycyjni: pochodzący z Czech Zdeněk Bakala (numer 828 na liście najbogatszych ludzi... więcej »

Artykuł
Priorat. Wandalizm czy sabotaż?

Z oburzeniem i jednocześnie niedowierzaniem, że coś takiego mogło się w ogóle wydarzyć, świat winiarski przyjął najnowsze doniesienia z Prioratu. W nocy 13 czerwca ktoś włamał się do znajdującej się w miasteczku Torroja winiarni Terroir al Límit, otworzył zawory kilku kadzi z winem opróżniając je wprost na posadzkę winiarni, a zawartość kilku innych kadzi zanieczyścił... więcej »

Artykuł
Eksport win z RPA rośnie

Eksport win z RPA bije rekordy. Sprzedaż w 2013 r. skoczyła o ponad jedną czwartą, głównie dzięki rosnącemu zainteresowaniu winami z Południowej Afryki takich krajów jak Wielka Brytania, Niemcy i Stany Zjednoczone. Jak podaje agencja Wines of South Africa (WOSA), w ubiegłym roku RPA sprzedała na rynkach zagranicznych około 525,7 milionów litrów wina, co... więcej »

Artykuł
Burgundia/Chablis - Chablis na przyszłość

Gilles i Romain Collet | fot. Domaine Collet Chablis pijemy w Polsce mało, bardzo mało. Ulegliśmy czarowi innych białych win, zapominając, gdzie leżą prawdziwe konfitury. A te są raptem 180 kilometrów od Paryża. Chablis to jedno ma przynajmniej z nami szczęście, że jego nazwa jest jako tako rozpoznawana nawet w kręgach niekoneserskich. Gdy upadł komunizm i nasz rynek zaczął... więcej »

Artykuł
Dossier Górnej Adygi

Tomasz Prange-Barczyński Apelacje Górnej Adygi DOC alto adige (südtirol): podstawowa i najszersza apelacja w Górnej Adydze, obejmująca cały obszar produkcji winogron w prowincji. Jej nazwa może występować na etykiecie samodzielnie, ze wskazaniem koloru wina, użytej odmiany winogron albo podstrefy. Bianco: w białym kupażu z Alto Adige trzy czwarte mieszanki muszą... więcej »

Artykuł
Dossier Trydentu

Tomasz Prange-Barczyński Apelacje Trydentu DOC trentino Szeroka apelacja na terytorium 72 gmin autonomicznej prowincji Trydent. Wina Trentino Bianco mogą być kupażami chardonnay i pinot bianco (co najmniej 80 proc.) oraz sauvignon blanc, müller-thurgau i incrocio manzoni 6.0.13 (krzyżówka rieslinga z pinot bianco). Wyróżnia się też białe kupaże dwuodmianowe z chardonnay... więcej »

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Kalendarium imprez
Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ