Porto i Douro: nad wielką rzeką

Po co pchać się na wino na drugi koniec Europy? Po pierwsze mają tam porto – niezrównane i w wielu swych odsłonach niemal nieśmiertelne wino wzmacniane. Po drugie jest tam Porto – tajemnicze, pięknie położone miasto wciąż niepoddające się dyktatowi masowej turystyki. Po trzecie – uroda doliny Douro ma na świecie niewielką konkurencję.

Leżące ledwie 100 km od oceanu Douro jest największym na świecie regionem winiarskim o górskim charakterze. Winnice leżą głównie na zboczach wzgórz opadających stromo ku rzece, która dała miejscu nazwę. Średnia nachylenia 44 tys. ha winnic sięga 30 proc. Tworzy to jeden z najpiękniejszych zakątków Europy.

Ręką natury i człowieka

Piętnaście lat temu tzw. Górne Douro (Alto Douro) zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Organizacja doceniła krajobraz doliny rzeki przekształcony przez człowieka, który podporządkował strome zbocza uprawie winorośli. Rzecz jasna, sam człowiek znaczyłby tu niewiele, gdyby nie kręta, majestatyczna, głęboka, granitowo-łupkowa dolina i panujące w niej świetne dla winnej latorośli warunki.

Jeden z najstarszych regionów winiarskich świata (wino na tych terenach robili już Rzymianie, a w 1756 r. utworzono tu pierwszą na świecie apelację ze sklasyfikowanymi winnicami) jest dość specyficzny. Winorośl uprawia się w Górnym Douro, między granicą z Hiszpanią a terenami położonymi kilkanaście kilometrów na zachód od Peso da Régua. Region dzieli się na trzy części – patrząc od wschodu: Douro Superior, Cima Corgo i Baixo Corgo. Grona przerabiane są na wino w posiadłościach zwanych po portugalsku quinta. Leżą one bądź w bezpośredniej bliskości rzeki Douro, bądź jej dopływów, takich jak Ribeira da Vilarça, Rio Torto, Rio Pinhão czy Ribeira do Tedo. Jeśli jednak wino przeznaczone jest na porto, dojrzewanie odbywa się 100 km na zachód, w Vila Nova de Gaia, gdzie swoje piwnice ma większość producentów najsłynniejszego wzmacnianego wina świata. To w praktyce część metropolii Porto (choć ma status osobnego miasta). Z centrum wystarczy przejść przez historyczny most Ludwika I (jego projekt powstał w pracowni Gustawa Eiffela, tego Eiffela), by znaleźć się w dzielnicy magazynów Vila Nova. Wiele z nich jest otwartych dla zwiedzających.

Warto pamiętać, że mimo iż tylko 5 proc. rocznej produkcji winogron w Douro przeznaczana jest na wina wytrawne, to właśnie one coraz częściej stają się wizytówką regionu. Butelkowane są pod apelacyjną nazwą DOC Douro, podczas gdy porto ma na etykiecie oznaczenie Vinho do Porto.

Szlakiem quint

Pobyt w Porto i Vila Nova de Gaia daje z pewnością najwięcej możliwości degustowania porto i wytrawnych win z DOC Douro, jednak trudno zrozumieć region nie odwiedziwszy choćby sennego Pinhão i kilku położonych w okolicy quint.

Ostatnie lata przyniosły regionowi enoturystyczne ożywienie. Powstało kilka, niekiedy świetnych restauracji, z tą o nazwie DOC w Folgosie na czele. Kilka nowych lokali otwarto w Pinhão – warto wspomnieć choćby o LBV 79 nad samą rzeką, przy Lugar da Praia.

Nam najwięcej frajdy sprawia jednak odwiedzanie samych quint – tym bardziej, że coraz częściej można w nich także przenocować.

Pod względem komfortu chyba żadna z dostępnych dziś propozycji nie może się równać z tym, co oferuje jedna z najsławniejszych w regionie winiarni, znana też doskonale w Polsce Quinta do Vallado. Już od ponad dziesięciu lat działa tu hotel Douro Valley Wine Hotel sąsiadujący z winiarnią znajdującą się ok. 3 km od centrum Régui, nad dopływem Douro o nazwie Rio Corgo. Obiekt to dwa budynki położone dosłownie u stóp winnic. Stary, zbudowany w 1773 r. i zaadaptowany na potrzeby gości w r. 2005 oraz nowy, oddany do użytku w r. 2012, oferują łącznie 13 pokoi. Jest tu basen, można spacerować wśród winnic, jeździć na rowerze, łowić ryby, ale przede wszystkim zwiedzać winiarnię i degustować wina. Blisko stąd do Peso da Régua (nawet pieszo – ok. 6 km), Vila Real, Lamego i Pinhão, więc jest to dobre miejsce wypadowe do zwiedzania zachodniej i środkowej części regionu (Baixo Corgo i Cima Corgo), a bliskość stacji kolejowej w Régui sprawia, że jest to też dobre miejsce, by wyruszyć stąd pociągiem w górę rzeki, do Pocinho w Douro Superior, jadąc przez najbardziej malowniczą część doliny Douro, w tym przez niedostępny w inny sposób (poza drogą wodną) skalny przełom na wschód od Tua. Można też stąd pojechać pociągiem do Porto.

Kilkanaście kilometrów na południe od Pocinho, oddzielona od Douro nieczynną dziś linią kolejową prowadzącą wzdłuż rzeki w kierunku granicy z Hiszpanią, znajduje się Quinta do Orgal, która od kilku lat należy do Quinta do Vallado. Od roku działa tu nowy sześciopokojowy hotelik Casa do Rio, malowniczo zawieszony nad zbiegającym ku rzece jarem, u stóp nowo obsadzonych winnic. Gdy odwiedziliśmy to miejsce pod koniec lutego (przyjechaliśmy z Porto pociągiem do Pocinho), trwała praca przy budowie dwóch niewielkich budynków, które będą mieściły dodatkowe apartamenty – mają być oddane do użytku późną wiosną lub wczesnym latem. W przeciwieństwie do należącego do Vallado hotelu w pobliżu Régui, Casa do Rio jest na zupełnym odludziu, do szosy trzeba stąd jechać utwardzoną drogą gruntową ok. 2 km, a do najbliższego miasteczka, Vila Nova de Foz Côa, jest ok. 5 km. To idealne miejsce dla osób szukających odrobiny luksusu a jednocześnie spokoju – gdy się odejdzie kilkadziesiąt metrów od budynku, słychać tylko ptaki i czasem traktor w winnicy lub buldożer przygotowujący nowe tarasy pod kolejne winnice Quinta do Vallado. Na miejscu jest basen. Śniadania, a w razie potrzeby i inne posiłki, przygotowuje miejscowa szefowa kuchni, ale można też pojechać do jednej z restauracji w Foz Côa. To dobre miejsce wypadowe do zwiedzania wschodniej i południowej części regionu, a jedną z głównych atrakcji, oczywiście poza winnicami, są znajdujące się w okolicy stanowiska archeologiczne sięgające czasów paleolitu i epoki żelaza – w samym Foz Côa znajduje się duże muzeum archeologiczne.

Nieopodal hotelu, przy drodze N222 prowadzącej z Foz Côa w kierunku Castelo Melhor, znajduje się punkt widokowy przy kapliczce Capela São Gabriel.

Na rzece przy hotelu jest pomost i zamiast przybywać samochodem, można tu przypłynąć łodzią motorową, zapewniono mnie też, że nieopodal znajduje się lądowisko helikopterów.

Tuż obok Pinhão można nocować w odrestaurowanych pokojach innego producenta – Quinta de la Rosa. Malowniczo zawieszona nad rzeką posiadłość słynie nie tylko z dobrego porto i ciekawych win wytrawnych, ale i świetnej oliwy. Pokoje są więcej niż wygodne, na miejscu jest nieduży basen, a do Pinhão można dojść w kilka minut piechotą. Do właścicieli należą też wynajmowane w cyklu tygodniowym wille: znajdująca się w pobliżu winiarni Quinta Amarela oraz leżąca wysoko w winnicach Quinta de Lamelas.

O José Marii Càlemie pisaliśmy już w Magazynie Wino. Duchowy (bo marka Cálem została sprzedana przez jego ojca i dziś należy do grupy Sogevinus) spadkobierca wielkiej rodziny produkującej porto, od kilku lat mozolnie buduje własny winiarski projekt Quinta do Sagrado. Błyskawicznej renowacji poddał stary dom obok winiarni w Vilarinho de Cotas (drogą w górę od Pinhão). Ów Casa de Vilarinho można teraz wynajmować. Jest tu pięć pokoi w starym portugalskim stylu, taras, jadalnia, biblioteka i nieduży basen. W sezonowej ofercie udział w winobraniu oraz wieczornym wyciskaniu gron nogami w lagares. Na życzenie aranżowane są rejsy łodzią po rzece i, rzecz jasna, degustacje win Sagrado.

Nasze typy

Nad Douro nie brakuje wielkich nazwisk, rodów i winiarskich korporacji, które w ciągu minionych dekad zgromadziły w swych portfolio legendarne marki. Wiele z winiarni można odwiedzić, czy to w Górnym Douro czy w Vila Nova de Gaia. Nie trzeba jednak sięgać po oczywistości, by spróbować znakomitych win i przeżyć niezapomnianą wizytę.

Wyjątkowy widok nie jest być może czymś szalenie oryginalnym nad Douro, ale panorama rozciągająca się z basenowego tarasu w Quinta do Crasto naprawdę rzuca na kolana. Winiarnia należy do prężnego sojuszu świetnych producentów Douro Boys, ale, jak na lokalne warunki, jest firmą relatywnie młodą. Wprawdzie sama posiadłość powstała już w 1615 r., ale rodzina Roquette wprowadziła ją na rynek jako niezależnego producenta dopiero 22 lata temu. Powstają tu przede wszystkim fenomenalne wina wytrawne, z flagową Quinta do Crasto Reserva robioną z gron ze starych winnic na czele. Pyszne są wina jednoodmianowe, przede wszystkim Touriga Nacional. Ozdobą portfolio jest zaś Vinha do Ponte ze 100-letniej, stromej winnicy.

Położona w okolicach Sabrosy (stacja kolejowa Ferrão) posiadłość zajmuje szczyt urwiska. Można umówić się tutaj nie tylko na degustację, ale także na posiłek – obiady i kolacje, jeśli tylko pozwala na to pogoda, podawane są na tarasie z rozległym widokiem na dolinę Douro. Konieczna rezerwacja!

Quinta da Deveza to projekt zdecydowanie mniej spektakularny. Mieści się w starych magazynach na wzgórzach powyżej rzeki, niedaleko od Régua. Istnieje od 1941, a po dziesięciu latach przerwy w produkcji porto (2003-2013) odzyskuje formę. A właśnie porto, i to stare, jest głównym powodem, dla którego warto umówić się na wizytę. Wysoko cenione są tutejsze tawny (zawierają starsze składniki niż deklarowane na etykietach). W standardowej ofercie znajdziemy pełen zestaw win 10, 20, 30 i 40-letnich. Gratką jest możliwość degustacji colheit znajdujących się wciąż w zapasach rodziny, a mowa tu o winach z lat 1970., 60.,a nawet 40. (firma istnieje od 1941 r.). Równolegle powstają tu sympatyczne wina wytrawne.

W Porto

Porto jest miastem tyleż malowniczym, ileż specyficznym. Podobnie jak w Lizbonie, atrakcyjne skwery i promenady sąsiadują z lekko zapyziałymi zaułkami, co – jeśli tylko pozostajemy otwarci – ma niezaprzeczalny urok. W naturalny sposób miasto ciąży ku rzece. Z bulwaru Cais da Ribeira nad Douro robi się najlepsze zdjęcia mostu Ludwika I oraz siedziby producentów porto po drugiej stronie rzeki. Na tym gwarnym deptaku można trafić do klasycznych lokali-pułapek dla turystów, ale też wybitnych restauracji przyciągających smakoszy, świetnych wine barów i urokliwych spelunek odwiedzanych niemal wyłącznie przez lokalesów.

Życie bywa jednak w Porto także gdzie indziej. Dobrym miejscem na kieliszek wina i typowo portugalskie przekąski są okolice uniwersytetu w okolicach Praça de Lisboa.

Jednym z najpopularniejszych wśród producentów i ludzi z branży winebarów w Porto jest znajdujący się w samym centrum miasta, na tyłach Mercado Ferreira Borges PROVA wine, food & pleasure, gdzie do prostych i smacznych przekąsek można wypić świetnie wyselekcjonowane wina (w większości także na kieliszki), w bardzo dobrych cenach, nawet w przypadku win zdecydowanie archiwalnych (piliśmy np. świetne białe wino z Colares z roku 1969, którego butelka o niestandardowej pojemności 650 ml kosztowała jedynie 26 euro).

Trudno być w Porto i nie pojechać do nadmorskiego, portowego i pozornie mało reprezentacyjnego przedmieścia Matosinhos, które słynie m.in. z licznych restauracji serwujących przede wszystkim ryby i owoce morza. Polecamy zwłaszcza Quarentae4 i O Gaveto przy Rua Roberto Ivens, a także inne restauracje przy Rua Heróis de França i Av. Serpa Pinto.

Na miejscu

Aby dostać się do serca regionu Douro samochód nie jest konieczny, choć na miejscu zdecydowanie się przydaje. Do Peso da Régua co dwie godziny przyjeżdża pociąg z Porto (1:47h). Dalej też można podróżować koleją – stacje znajdują się często w miejscach, gdzie dojazd autem jest karkołomny bądź zgoła niemożliwy: Ferrão, Pinhão, Tua, Ferradosa, Vesuvio czy Freixo de Numão. I tak docieramy do Pocinho, za którym „pociąg kończy bieg”.

Jeszcze kilka lat temu na tej trasie jeździły dość leciwe, historyczne składy, dziś są to pociągi nowoczesne i może być trudno otworzyć okno w celu zrobienia zdjęć. Powrotny bilet normalny na trasie Porto-Pocinho kosztuje niespełna 25 euro. (Ważna informacja, zwłaszcza gdybyśmy chcieli jechać w drugą stronę: pociągi z Porto w górę rzeki wyruszają ze stacji Porto Campanhã, jazda z centrum, z historycznego dworca São Bento, wymaga przesiadki.)

Samochód staje się niezbędny, gdy chcemy dojechać do jakichkolwiek quint znajdujących się na wzgórzach powyżej doliny (albo przynajmniej popatrzeć sobie na nią z góry). Warto jednak pamiętać, że szosa nad rzeką dociera w praktyce tylko do Pinhão. Na dalszym odcinku, aż po Pocinho, trzeba niekiedy dokonywać dalekich objazdów krętymi drogami, by z powrotem dotrzeć nad Douro – do Tua, Vesuvio czy Quinta da Amendoeira. Często to także szlaki ostatniej kategorii – na szczęście bardzo widowiskowe. 

Zdjęcia (5)

Warto przeczytać

Artykuł
Spiegelau: kieliszek robi różnicę

Firma należąca dziś do grupy Riedel, to jeden z najbardziej uznanych procudentów szkła. Ma długoletnią tradycję, działa bowiem na rynku wyrobów kryształowych od XVI wieku. Specjalizuje się głównie w produkcji kieliszków, przede wszystkim robionych maszynowo, ale też ręcznie dmuchanych. Producent lubi podkreślać, że przy projektowaniu ich kształtu współpracuje... więcej »

Artykuł
Enozakupowicz w Montalcino

Senne poza kilkoma letnimi miesiącami Montalcino pozostaje najlepszą bazą wypadową do eksploracji regionu dla wszystkich miłośników Brunello. Otoczone winnicami i gajami oliwnymi Montalcino można obejść w pół godziny. Kto jednak podda się leniwej atmosferze położonego na szczycie wzgórza miasteczka, spędzi tu z przyjemnością cały dzień włócząc się po zaułkach... więcej »

Artykuł
Wino i jedzenie po szwedzku

Od co najmniej kilku lat kraje skandynawskie są ważnym graczem na rynku wina. Mimo obowiązującego w większości z nich państwowego monopolu na handel alkoholem, kultura winiarska kwitnie, podobnie zresztą jak gastronomia. To właśnie ze Skandynawii pochodzi wielu utalentowanych sommelierów, którzy w ostatnich latach kładli na łopatki kolegów z Włoch, Francji czy... więcej »

Artykuł
Lotna bestia, nasz przyjaciel

Lotna kwasowość to najkrócej i najprościej mówiąc: zjawisko będące naturalnym efektem procesu fermentacji, polegające na obecności w winie konkretnych kwasów, przede wszystkim octowego, które w określonym stężeniu mogą być wyczuwalne w zapachu. Ich charakterystyczny, octowy aromat – mocny, przenikliwy, wyrazisty, wibrujący w nozdrzach – przez... więcej »

Artykuł
Lotna kwasowość racjonalnie

Dlaczego Louis Pasteur w ogóle zajął się poważnie winem? Dostał zlecenie od rządu, by zaradzić najpoważniejszemu problemowi, który trapił wówczas burgundzkich winiarzy: beczki, które opuszczały ich piwnice wypełnione pysznym i cennym winem, do londyńskich kupców docierały pełne nie tak pysznego i dużo mniej cennego octu. Napisanie pełnej polemiki z... więcej »

Artykuł
Cypr. Duże, mniejsze i najmniejsze

Yiannoula Ioannidou ma króciutkie siwe włosy i oczy figlarnej czarownicy: bystre, przenikliwe, radosne. Każde wino nalewa do kieliszka osobiście, choć obok stoi mąż asystent, a podaje mi je, jakby było świeżo skomponowaną czarodziejską miksturą, po której wypiciu nie do końca wiadomo, co się stanie. Wącham, wypijam łyk, a Yiannoula przygląda mi się badawczo. To spod rąk... więcej »

Komentarze (0)

Brak komentarzy




Kalendarium imprez
08.09

Pt

I Warszawski Festiwal Kulinarny "Rośliny, Owady i Miód"

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego

27.10

Pt

Stilnovisti XII Grand Prix Magazynu Wino 2017

Tor Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie, Trybuna C

Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ