31.8.2016 Kuba Janicki ,

Objętość, obecność

Najwyższy czas powiedzieć to sobie wprost – w świecie wina panuje kult objętości. Liczy się rozmiar. Wystarczy rzut oka na bombastyczno-synkretyczną litanię wielkowymiarowych flaszek: Magnum, Jéroboam, Réhoboram, Mathusalem, Salmanazar, Balthazar, Nabuchodonosor, Salomon, Souverain, Primat, Melchizédec. W jakże niedostępne śmiertelnikom rejony przenoszą nas te nazwy, jak mamią swoimi gargantuicznymi, rosnącymi w nieskończoność pojemnościami ich desygnaty! Niczym w legendzie o władcy, który w swej naiwności zgodził się na każdym kolejnym polu szachownicy kłaść dwukrotnie więcej ziaren pszenicy niż na poprzednim i ze zdumieniem stwierdził, że na całym świecie nie starczyłoby ziaren, by zapełnić planszę, stajemy wobec nich oniemiali, zawstydzeni, niegodni.

Tak, upojeni niedosiężną wizją wielkich, zapominamy o maluczkich. Traktujemy je z pogardą, nierzadko lekceważeniem, bagatelizujemy ich zbawienną często obecność w naszym codziennym życiu. Nawet nazwać ich odpowiednio nie potrafiliśmy – mówimy opisowo o buteleczkach, pieszczotliwe nazwy rezerwując dla substancji bardziej wyskokowych. To one mają swoje małpki, harcerzyków, szczeniaczki, prosiaczki. Wino małoformatowe nie ma nic.

Dlatego proszę – pomyślcie dziś ciepło o mniejszych braciach naszych flaszek powszednich. Poczujcie w sobie przekorę Zenona, udowadniając, że każdą ilość wina da się podzielić na pół, a więc wino nigdy się nie kończy i w swych najmniejszych wcieleniach nadal godne jest naszego szacunku. Przypomnijcie sobie wszystkie bezsenne noce w hotelach, gdy sięgaliście po ukojenie do minibaru – który Dubravka Ugrešić nazwała kiedyś męskim domkiem dla lalek. Wszystkie loty tam, podczas których buteleczki pomagały podtrzymać ekscytację podróżną, jak również loty powrotne, kiedy ich rolą było zmiękczanie lądowań. I te okazje, wcale nieczęsto, bo to format niepopularny, gdy butelka o połowie standardowej objętości dopełniła samotny lunch w dobrym miejscu.

Oczywiście, do najmniejszych butelek rzadko trafiają wina bardzo dobre, a wybitne w zasadzie nigdy. Ale też nie każda okazja, która się domaga wina, od razu żąda od niego wielkości. Czasem wystarczy zwykła przyzwoitość, uczciwa cena, poręczność, podręczność.

Istnieje prozaiczne wytłumaczenie faktu, dla którego małe buteleczki wina nigdy nie zyskały popularności kieszonkowych formatów mocnych alkoholi. Skupia się ono na ich upojnej mocy, podając ją w wątpliwość, a tym samym kwestionując najgłębsze podstawy istnienia naszych maleństw. ‒ Co komu po takiej homeopatycznej dawce wina? – pytają prozaicy.

Odsyłam ich do Biblii. Kiedy wielki kapłan Melchizedek składał Abrahamowi ofiarę z chleba i wina, czy aby na pewno tego ostatniego było aż trzydzieści litrów? Objętość nie zawsze ma znaczenie. Ma ją obecność.

Zdjęcia (0)

Warto przeczytać

Artykuł
Bękart szlachcicem

Amarone della Valpolicella zyskała właśnie status DOCG. To dobrze, choć z naszego punktu widzenia niczego to nie zmienia.

Artykuł
Tydzień Trzech Króli

Znacie pewnie ten dowcip, więc posłuchajcie: w Central Parku kloszard ćmi na ławce skręta. Nagle widzi przed sobą nieznajomego mężczyznę, z długimi włosami, w tunice. Kloszard podaje mu skręta; nieznajamy zaciąga się głęboko kilka razy. – Kim jesteś? – pyta kloszard – Jestem Jezus z Nazaretu – odpowiada nieznajomy. Kloszard strzela z radości palcami: - I o to... więcej »

Artykuł
Terroir w muzyce

Szukanie bezpośrednich analogii między winem i muzyką jest zadaniem dość karkołomnym. Gdy jednak w ciepły czerwcowy wieczór wychodziłem z Sali Kongresowej, byłem pewien, że taką analogię znalazłem. Dziś, po namyśle może nieco mniej do niej przekonany, dzielę się nią z Czytelnikami, zwłaszcza tymi, którzy prócz picia wina słuchają czasem jazzu, bo głównie... więcej »

Artykuł
Plugawa pieśń psychiatry

Pisząc niegdyś felietony o winach dla pism niespecjalistycznych i szukając innych tematów niż mikroutlenianie czy odwrotna osmoza, zawsze jak na deskę ratunku wskakiwałem na wiersze mówiące o winie. Tu jeden poeta bąknął coś o węgrzynie, tam drugi wspomniał burgunda i felieton miałem jak w banku. Rzadko zdarzał się wybitny wiersz z winem w środku – niewątpliwe... więcej »

Artykuł
Droga, którą idę

Marek Bieńczyk To nie będzie kolejny tekst kombatancki, wprost przeciwnie, lecz zacznę od wspomnień. Otóż degustując ostatnio pewną butelkę, które skończyła swe dzieje w zlewie (było nas ośmiu i każdy wylał swój kieliszek), uprzytomniłem sobie nie bez lekkiego zażenowania, że jeszcze nie tak dawno temu pewnie bym brnął i wypił nalaną mi porcję. Pamiętam doskonale... więcej »

Artykuł
Wino i muzyka

Już kilka osób pytało mnie, dlaczego nie napisałem jeszcze o opublikowanych kilka miesięcy temu wynikach zamówionych przez chilijskiego producenta Aurelio Montesa badań dotyczących wpływu słuchanej podczas degustacji muzyki na percepcję wina. Aurelio Montes, który baryłkom dojrzewającego w piwnicy wina gra chorały gregoriańskie, chciał się dowiedzieć, czy da się... więcej »

Komentarze (2)

Bohdan PalowskiDodane: 9.10.2016

pięknie pisane

Odpowiedz
winnawinaDodane: 9.06.2017

Cudowny wpis ;) Jeżeli chodzi o wyśmienite wina i o winnice z duszą to polecam http://www.winnicaavra.pl/ Chętnie udałabym się do opisanych rejonów ;)

Odpowiedz




Kalendarium imprez
08.09

Pt

I Warszawski Festiwal Kulinarny "Rośliny, Owady i Miód"

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego

27.10

Pt

Stilnovisti XII Grand Prix Magazynu Wino 2017

Tor Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie, Trybuna C

Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ