Austriackie puzzle (1)


Nowy budynek miejskiej winiarni w Krems | fot. Weingut Stadt Krems

Kremstal i Kamptal przez dekady pozostawały w cieniu swego wielkiego sąsiada, regionu Wachau. W ostatnich latach pojawiły się tu jednak prawdziwe winiarskie gwiazdy. Swoją podróż po winiarskiej Austrii rozpoczynam w Krems.

Ta podróż zaczyna się na rozległym tarasie w opactwie Göttweig. Roztacza się stąd imponujący widok, dzięki któremu można zrozumieć klimatyczną istotę trzech najważniejszych „białych” regionów winiarskiej Austrii: Wachau, Kremstal i Kamptal. Wszystkie spotykają się w leżącym u stóp klasztoru mieście Krems, każdy ma swoją specyfikę związaną z lepszym lub gorszym dostępem ciepłych mas powietrza płynących znad Kotliny Panońskiej. Łagodne wiatry łatwiej docierają do Kamptal i Kremstal. Obecność w obu regionach czerwonych winogron nikogo już nie dziwi. W Wachau jest chłodniej. Z tarasu widać wrota regionu leżącego na stromych kamiennych brzegach meandrującego Dunaju. Riesling i grüner veltliner nieprędko dadzą odebrać sobie tu prymat.

Staliśmy na tarasie w Göttweig z Fritzem Miesbauerem w mroźne listopadowe popołudnie. Nad Wachau zachodziło słońce, a po pierwszej burzy śnieżnej tej zimy powietrze było wyjątkowo przejrzyste. Podobnie jak chłodzący się w śnieżnym kopczyku kilkutygodniowy „mszalny” veltliner. Wyjątkowo dobre wino na początek podróży po Austrii.

Benedyktyni i mieszczanie

Klasztor Göttweig w 1083 r. założył bł. Altmann, biskup Pasawy, by jedenaście lat później przekazać go benedyktynom. Uprawa wina obok leśnictwa już wtedy stanowiła podstawę gospodarki regionu. Mnisi podchodzili do winiarstwa w sposób bardzo uporządkowany. Policzone były wszystkie krzewy winorośli, klasztor sprzedawał wino opactwom w Bawarii, miał swoje karczmy w Wiedniu i na Węgrzech.

Czasy prosperity skończyły się wraz z nadejściem narodowych socjalistów. W latach 30. XX wieku benedyktyni zostali wyrzuceni z klasztoru, a nad wejściem do Göttweig pojawiła się nazistowska „gapa” i swastyka. W 1945 r. Rosjanie zastąpili te symbole portretami Stalina. Lata pookupacyjne nie były dużo łatwiejsze. Winiarnię i winnicę wydzierżawiono. Wreszcie 1 stycznia 2006 r. dzierżawę objęła nowa spółka: Weingut Stift Göttweig. W istocie był to zespół pracujący już w miejskiej winiarni w Krems, a na jego czele stał Fritz Miesbauer.


Fritz Miesbauer, w tle opactwo Göttweig | fot. Stift Göttweig


Fritz jest człowiekiem potężnej energii. Spotkaliśmy się wiele lat temu, gdy razem z Willim Klingerem, obecnym szefem austriackiego Weinmarketingu, pracował we Freie Wiengärtner Wachau w Dürnstein i wytyczał tej potężnej spółdzielni najbardziej ambitne zadania. W 2003 r. przeniósł się do Weingut Stadt Krems, by w ciągu kilku lat uczynić z niej jedną z wiodących winiarni w Kremstal. Było logiczne, że Miesbauer zaopiekuje się także winnicami i winami z Göttweig, które robione są dziś pod jednym dachem z rieslingami i veltlinerami Stadt Krems, choć na potrzeby win klasztornych kupiono nowe ciężarówki, maszyny oraz stalowe kadzie o łącznej pojemności 150 tys. litrów. 11 listopada 2006 r. opat Clemens Lashofer mógł poświęcić pierwszy rocznik nowej-starej winiarni.

Miesbauer stosuje tradycyjne metody winiarskie: długo maceruje moszcz i pozwala na spontaniczną fermentację. Wina są przy tym niezwykle czyste, pełne owocu, ale i znakomicie mineralne. Benedyktyni od wieków mieli doskonałe rozeznanie w terenach wokół opactwa. Większość parceli należących do Göttweig leży u stóp klasztoru, na prawym brzegu Dunaju, na opadającym ku południowi i południowemu wschodowi łagodnym zboczu. Jedynie Silberbichl znajduje się dalej na zachód, w stronę Wachau. Spotykają się tu dwie fale powietrza: ciepłe z Panonii i zimne z Waldviertel. Na zachodzie region chroniony jest przez ścianę lasów Dunkelsteinerwald. Dunaj spełnia tu rolę regulatora temperatury. Trzy najlepsze siedliska Göttweig to: Göttweiger Berg (zróżnicowany materiał geologiczny: od żwirów po piasek, od lessu po glinę), gdzie powstają średnio zbudowane, aromatyczne rieslingi i veltlinery; dedykowany veltlinerowi, obsadzony 15–35-letnimi krzewami Gottschelle (żwiry z wyłogami lessu) dający wina pełne, obfite, ale ze znakomitym kręgosłupem mineralno-kwasowym, oraz Silberbichl, zawieszony nad Dunajem żwirowo-łupkowy taras, na którym znakomicie udaje się riesling, dając wina niebywale skoncentrowane i potężne, ale też eleganckie i zdyscyplinowane.

Jak już wspomniałem, Miesbauer wraz ze swym mistrzem piwnicznym Leopoldem Figlem zarządzają też jedną z najstarszych austriackich winiarni Weingut Stadt Krems – należącą w istocie do miasta Krems. Przybycie winiarza ze Spitz doprowadziło w winiarni do koniecznej rewolucji, ta była bowiem na skraju upadku. Fritz podkreśla, że przez ostatnie 30 lat Stadt Krems brakowało przede wszystkim identyfikacji z regionem. Paradoksalnie to on, człowiek z Wachau, musiał tłumaczyć, że Kremstal to Kremstal, a nie Wachau. Pytany o wpływy polityczne, Miesbauer nie narzeka. Przyznaje, że rządząca miastem burmistrz (z partii VPÖ) nie pija wina, ale też nie wywiera żadnych nacisków na winiarnię.


Winnica Grillenparz | fot. Weingut Stadt Krems


30 ha „miejskich” winnic w dolinie rzeki Krems leży na trzech typach gleb: idealnych dla rieslinga wzgórzach Masywu Czeskiego (m.in. gnejs) na zachód od miasta; aluwialnych piaskach i żwirach w basenie rzeki Krems oraz na sprzyjających veltlinerowi lessach (Miesbauer wskazuje, że na tego typu ziemi veltlinera trzeba zbierać wcześniej, by ograniczyć alkohol przyszłego wina i zachować kwasowość), dominujących na zboczach o orientacji południowej i południowo-wschodniej. W roczniku 2007 zachwycają zwłaszcza rieslingi z ciepłych siedlisk Kögl i Grillenparz – oba krynicznie czyste i kamienne, przy tym zdumiewająco owocowe, eleganckie i wyrównane. Spośród veltlinerów na szczególną uwagę zwraca surowy, fenomenalnie zbudowany Wachtberg Reserve. O tym, że jest to wino długowieczne, zaświadczył finał degustacji w Krems – Fritz wyciągnął butelkę Wachtberga z 1971 r. – 37-letni grüner veltliner okazał się winem wciąż żywym, ziemisto-jesiennym, z przyjemną nutą toffi. Więcej życia zachował jednak degustowany równolegle Riesling Grillenparz 1973, miodowo-maślany, tostowy, wciąż kwasowy, po prostu niezwykle smaczny.

W obu winiarniach – miejskiej i klasztornej – Miesbauer i Figl realizują swój program produkcji win ekstremalnie czystych, dedykowanych siedliskom, z których pochodzą owoce. Nie silą się na dywersyfikację stylów Göttweig i Stadt Krems – różnice między winami wynikają z odmienności terroir i klimatu (winogrona po „klasztornej” stronie Dunaju zbiera się zawsze wcześniej, niż po „miejskiej”) i to w zupełności wystarcza. Poza podstawowymi, od rocznika 2007 wina z obu winiarni sprzedawane są jako Kremstal DAC.

Między Rohrendorf a Apetlon


Niki Moser | fot. Sepp Moser

Odświeżeni winami Miesbauera, ruszyliśmy na nocleg do ekstrawaganckiego hotelu Loisium powyżej Langenlois. Tam zaś czekał na nas z degustacją Niki Moser.

Moserowie to w Austrii prawdziwa winiarska dynastia. Dr Lenz Moser w latach 1950. wprowadził w winnicach system wysokiego prowadzenia winorośli. Jego synowie Laurenz i Sepp rozwinęli rodzinny interes winiarski na wielką skalę. Niestety, po skandalu glikolowym w połowie lat 80. firma popadła w kłopoty i została sprzedana. Choć wielu z nas prawdopodobnie pamięta swe pierwsze próbowane wino austriackie jako Lenz Moser, z samą rodziną nie miało już nic wspólnego.

Sepp, który w firmie zajmował się winogrodnictwem, zachował najlepsze siedliska w Kremstal, wokół Rohrendorfu oraz w Apetlon nad jeziorem Nezyderskim, a także rodzinny dom Atrium Haus na obrzeżach Krems. W 1987 r. założył nową winiarnię - Weingut Sepp Moser, którą dziś prowadzi jego syn Nikolaus. Gdy w 2000 r. Niki odwiedził w Alzacji Pierre’a Fricka i Marka Kreydenweissa, uznał, że ich winnice należą do najpiękniejszych i najzdrowszych w regionie. Tak zaczęła się jego przygoda z biodynamiką. Na pierwszy ogień poszła winnica w Wolfsgraben, w Kremstal. Mosera nie powstrzymał nawet dwukrotny atak mączniaka, który pochłonął jedną trzecią zbiorów. W 2001 r. rozpoczął konwersję siedlisk w Burgenlandzie. Efekty przyszły w rocznikach 2004 i 2005, gdy mimo ciężkich deszczy biodynamiczne winnice pozostały zdrowe. Dziś Niki Moser ma glejt stowarzyszenia Demeter, a od 2005 r. cała posiadłość jest prowadzona biodynamicznie.

Do najbardziej udanych win zaliczyć można z pewnością Grüner Veltliner Breiter Rain 2006, wino niemal barokowe, rozległe, przebogate, o niezwykłym potencjale; kapitalnie ułożony, skalno-miodowy Riesling Gebling 2005 (piliśmy też doskonale ewoluujący 2001, świadczący o potencjale siedliska), jednak najciekawszym winem z Kremstal okazał się Veltliner Schnabel Minimal 2005. „Minimal” oznacza w tym wypadku minimalny wpływ winiarza na wino, które trafia do 300-litrowej, niewypalanej, nowej beczki z austriackiego dębu, pozostaje w niej bez siarkowania na osadzie, po roku jest odciągane, lekko siarkowane, by po kolejnych sześciu miesiącach trafić do butelek. Schnabel Minimal jest winem ekstremalnym, niezwykle pełnym, o aromatach śmietany, toffi i miodu oraz wielkim potencjale. Znakomite już dziś, choć dalekie od klasycznego wyobrażenia o odmianie. W Apetlon Moser robi bardzo udane zweigelty, w których pełny owoc znajduje wsparcie w dobrze ułożonych taninach. Najsmaczniejsze są jednak tamtejsze wina słodkie, zwłaszcza gęsty, perfumowany Sämling Essenz 2005 o orientalnych aromatach.

Black box


"Czarne pudełko" Freda Loimera | fot. AD

O Fredzie Loimerze pisaliśmy w Magazynie WINO nie raz, a jego wina intrygują nas od lat. Z tym większą niecierpliwością czekałem więc na wizytę w słynnym „czarnym pudełku” pod Langenlois. Pomalowany na czarno, pełen przeszkleń betonowy kubik projektu wiedeńskiego architekta Andreasa Burghardta powstał pod koniec minionego wieku. Stanął nad XVIII-wiecznymi piwnicami, w których wino dojrzewa w stalowych kadziach i dużych drewnianych beczkach.

Loimer jest zadeklarowanym biodynamikiem. Jego najważniejsze siedliska leżą na północ od Langenlois. Ich kilkumetrowe przekroje zdobią ściany sali degustacyjnej w czarnej kostce. Käferberg (grüner veltliner) jest zdominowany przez gnejsy i gleby piaszczysto-gliniaste; Spiegel (grüner veltliner) i Dechant (pinot noir) są bogate w less; Seeberg (riesling) to siedlisko łupkowe; gnejsowy Steinmassl jest idealny dla rieslinga, ale także veltlinera i pinot noir. W czasie długiej degustacji porównywaliśmy wina z poszczególnych siedlisk z roczników 2006 i 2007. I choć statystycznie minimalnie lepiej wypadał 2006, wynikało to przede wszystkim z nieco większej otwartości i dojrzałości win, a nie istotnych różnic w potencjale. Grüner Veltliner z Käferbergu w 2007 ujmuje skromnością nosa, jest czysty, mineralny i piaskowy, by dopiero w ustach pokazać swój cały potencjał, miodowość i siłę. 2006 wyróżniała przede wszystkim większa otwartość bukietu i potoczystość. Grüner Veltliner Spiegel był w obu rocznikach bardzo równy – wydał się bardziej kryniczny niż Käferberg. To wino niezwykle zdyscyplinowane, o fenomenalnej konstrukcji, stworzone do starzenia. Riesling ze Steinmassl pokazuje umiejętność Loimera do tworzenia win kompletnych. W 2007 mocny, wyrazisty, mineralny i czysty, wciąż jednak młodzieńczy, w 2006 już niemal znakomity, przede wszystkim zrównoważony, przenikliwy, ale elegancko stonowany. W pojedynku roczników i siedlisk zdecydowanym zwycięzcą okazał się jednak Riesling Seeberg, w obu rocznikach znakomity, w 2007 superskoncentrowany, pełen odmianowych cech i już elegancki, wsparty na mineralnym kręgosłupie; w 2006 nieco bardziej krągły i potoczysty, głównie za sprawą resztkowego cukru (według oficjalnych standardów wino można zaliczyć do halbtrocken), świetnie jednak zrównoważonego wyjątkową kwasowością, w sumie ujmująco stonowany i klasyczny.

Fred pokazał też swoje dwa pinot noir: Anning (z winiarni Schellmann w Thermenregion) oraz Dechant, oba z 2006 r., oba swoiście lekkie, z dobrze wyrysowaną owocowością i zwiewną strukturą, ale pełne przy tym wyrazu i siły, naznaczone środkowoeuropejskim, odrobinę ziemistym charakterem.

Słodki Riesling TBA 2006 charakteryzuje chłodna nuta botrytisu, niemal tokajska koncentracja i znakomita równowaga (250 g/l cukru resztkowego przy 13 g kwasu) – wino eleganckie, swoiście lekkie i pełne życia. To, jak dojrzewają słodkie wina Loimera, sprawdziliśmy na przykładzie Grüner Veltliner Spiegel TBA 1998. Po aromacie lakieru do paznokci w ataku pojawiają się z czasem maślane nuty dojrzałego veltlinera; gdzieś pod spodem pojawia się cięższa nuta miodowa, odrobina toffi; w ustach wino zachowuje jednak absolutną młodość, jest gęste, dobrze kwasowe, nieco liściaste, jesienne.


Fred Loimer | fot. Weingut Loimer


Wina Loimera są jak jego czarny dom: stonowane w formie, a jednocześnie progresywne, uporządkowane i solidne, a przy swej wyrazistej odmienności kapitalnie wpisane w siedlisko.
Gdy opuszczaliśmy czarny budynek, wczorajszy śnieg topniał na lessach okolicznych winnic. Znad Heiligensteinu schodziła późnojesienna mgła, a my ruszyliśmy w stronę stolicy. Powyżej miasta, na Nussbergu, najbardziej znanej wiedeńskiej parceli gemischter Satz czekał już na nas z butelką Fritz Wieninger…

W kolejnym numerze Magazynu WINO ciąg dalszy podróży przez winiarską Austrię: Wiedeń, Carnuntum, Neusiedlersee.



2009 - rok Haydna: muzyka, wino, jedzenie

Joseph Haydn urodził się w Rohrau, tej samej wiosce w sercu Carnuntum, w której wiele lat później Dorli Muhr wraz z portugalskim winiarzem Dirkiem Niepoortem zaczęła robić fenomenalnego blaufränkischa Spitzerberg. Dla swych najważniejszych mecenasów, książąt Esterházych pracował latami w Eisenstadt, stolicy Burgenlandu, nieopodal Gór Litawskich, oraz w Fertőd, na skraju regionu winiarskiego Sopron.

Z okazji Roku Haydnowskiego w dwusetną rocznicę śmierci kompozytora wokół Jeziora Nezyderskiego odbywa się mnóstwo imprez i koncertów muzyki mistrza. W tym roku wyprawa nad Neusiedlersee jest więc obowiązkowa dla wszystkich winomanów-melomanów.

Miłośnicy dobrej kuchni mogą nadto skorzystać z wyjątkowej oferty, jaką jest Haydnowska podróż zabytkowym pociągiem z Wiednia do Eisenstadt. Na pokładzie serwowana jest kolacja przygotowana przez utytułowanego szefa kuchni, Reinharda Gerera (więcej informacji na www.imperialtrain.com w zakładce Imperial Dinner Train Vienna). Pociąg przemierza w ciągu popołudnia i wieczoru trasę ze stolicy do siedziby Esterházych i z powrotem. Na miejscu zwiedzanie pałacu książęcej rodziny.

Inne przydatne adresy z programami imprez:
www.haydn2009.net
www.haydnfestival.at
www.burgenland-tourism.at
www.eisenstadt-tourism.at

 

Zdjęcia (6)

Warto przeczytać

Artykuł
Austriackie puzzle (2): z Nussbergu do Leithaberg

Kiedy wydaje się, że po dwóch dekadach dynamicznego rozwoju austriackiego winiarstwa wszystko jest już jasne i dookreślone, pojawia się „nowe”. Czy to w postaci winiarskich gwiazd, czy całych regionów, które jeszcze kilka lat temu traktowano nie całkiem poważnie, jak choćby Carnuntum czy Wiedeń. Powyżej miasta, na Nussbergu, najbardziej znanej wiedeńskiej... więcej »

Artykuł
Austria 2010: rok pełen wyzwań

Od Susanne Staggl z Österreich Wein Marketing otrzymaliśmy wstępne podsumowanie rocznika 2010 w Austrii, w tym opis pogody i wstępną ocenę win. Kapryśna pogoda wystawiła na próbę umiejętności austriackich winiarzy. Zimą temperatury wahały się tu od bardzo niskich do niemal wiosennych w lutym, by znów spaść w marcu. Wiosną winnice nawiedziły ulewne deszcze i burze,... więcej »

Artykuł
Dwadzieścia wydań Opus Eximium

W początku czerwca 2009 odbyła się w Wiedniu degustacja wszystkich 20 wypuszczonych do tamtej pory na rynek roczników jednego z najsłynniejszych austriackich win czerwonych, Opus Eximium z Weingut Gesellmann z burgenlandzkiego Deutschkreutz. Gdy w 1979 r. mający wówczas 44 lata Engelbert Gesellmann jechał po raz pierwszy do Bordeaux, nikt w Austrii nie robił z rozmysłem... więcej »

Artykuł
Austriackie puzzle (3): Styryjski kontrapunkt

Berghausen w Południowej Styrii leży niemal dokładnie na tej samej szerokości geograficznej (ok. 46º50′N) co Meursault. To zobowiązuje – tutejsze siedlisko Zieregg rodzi wielkie wina z odmiany chardonnay, zwanej lokalnie morillon. I jeszcze większe z sauvignon blanc. Większość winomanów kojarzy „białą” Austrię z rieslingami i veltlinerami z... więcej »

Artykuł
Josef Pöckl nie żyje

W środę 19 stycznia zmarł Josef Pöckl, wybitny austriacki winiarz z Mönchhof w Burgenlandzie. Znająca go doskonale austriacka dziennikarka Luzia Schrampf tak nam o nim opowiedziała: Josef Pöckl zmarł na raka trzustki. Ze zdiagnozowanej kilka lat temu choroby nie czynił tajemnicy, jeden z austriackich dzienników opublikował rozmowę z nim przeprowadzoną, w której... więcej »

Artykuł
Enonarty. Wino, śnieg i harakiri

Harakiri popełniłem dwukrotnie. Raz za razem. Teraz już wiem, że zdecydowanie lepiej robić to przed lunchem. Przynajmniej w Zillertal. Harakiri to najbardziej stromy stok narciarski w Austrii. Ma 78% nachylenia. Leży w regionie Penken, powyżej Mayerhofen, w dolinie rzeki Zill, w austriackim Tyrolu. Ściana jest rzeczywiście stroma, choć na tyle krótka, że powinni sobie dać z nią... więcej »

Komentarze (0)

Brak komentarzy



Kalendarium imprez
06.08

N

Vitis Music Sfera Festival 2017

Winnica Janowice k.Zakliczyna

27.10

Pt

Stilnovisti XII Grand Prix Magazynu Wino 2017

Tor Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie, Trybuna C

Do góry

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER


Ta strona korzysta z ciastek - małych plików tekstowych przechowywanych na komputerze użytkownika - celem ułatwienia korzystania z serwisu poprzez zapisywanie informacji o takich akcjach użytkowników jak np zalogowanie. Aby dowiedzieć się więcej kliknij tutaj »

ZAMKNIJ