Na przekór
2008-11-19






fot. Moselland

Namówić Polaka, żeby pił wino do zupy? To by się pewnie udało, ale żeby od razu sherry i to do tego wytrawne?

Pisanie kolejny raz o sherry, że jest winem paradoksalnym, zakrawa na banał. A jednak powtórzmy raz jeszcze: mało jest takich apelacji, jak DO jerez-xérès-sherry, gdzie za niewielkie pieniądze można przebierać pośród fascynujących, złożonych, dojrzewających latami win. Po przekroczeniu bariery kilku euro, poniżej której znajdziemy przeważnie masowe, dosładzane produkty dla supermarketów, sytuacja staje się względnie bezpieczna. W cenie średniej jakości supertoskana czy mniej okrzyczanego bordoskiego château mamy już prawdziwe konfitury (w wytrawnej, rzecz jasna, wersji).

O przydatności sherry fino i manzanilli w starciu z polską kuchnią pisaliśmy już wielokrotnie. Talerz zimnych wędlin, wędzony węgorz i inne ryby, choćby tania „denatka” – jak mawia na makrelę moja babcia – będą idealne z Tío Pepe, La Iną czy La Guitą (wszystkie te wina są dostępne w Polsce). Nieco większe wymagania stawia wytrawne amontillado o wyrazistym, orzechowym, niekiedy dość ostrym smaku – czym z lepszego domu, tym bardziej złożone. Podczas pobytu w Jerez nasłuchałem się na temat przydatności amontillado w kuchni (to zresztą jedna z koncepcji tamtejszego consejo na ratowanie pozycji sherry na światowych rynkach). Wszystkie dotyczyły jednak dań z hiszpańskiego menu. Tymczasem niezbyt skomplikowane amontillado sprawdzi się znakomicie do klasycznej polskiej zupy grzybowej. Ta powinna być szczodra, ugotowana na esencjonalnym wywarze, z dużą ilością grzybów, ale podawana bez żadnych (poza domowym makaronem) dodatków, co najwyżej lekko (!) zabielona śmietaną. Czy działa? Wystarczy to sobie wyobrazić.

Royal Palace Amontillado NR, DO jerez-xérès-sherry, Wisdom & Warter
Importer: Grand Cru, cena **

Tekst ukazał się w numerze 25 (1/2007)