Enonarciarz nad Adygą
2008-11-21





Tomasz Prange-Barczyński

Choć położone w wysokich partiach Dolomitów stacje narciarskie dzieli zazwyczaj od doliny Isarco i Adygi (gdzie z kolei leżą winnice i winiarnie) dobra godzina jazdy samochodem, narciarze nie mają zwykle kłopotu z zaopatrzeniem się w wino z DOC alto adige czy trentino. Warto też spróbować grappy i przysmaków miejscowej kuchni.

Serce Adygi bije w Bolzano

Stolicą Górnej Adygi jest Bolzano, czy jak wolą niemieckojęzyczni mieszkańcy doliny – Bozen. Leży tuż przy autostradzie z Brenneru na południe Włoch, w miejscu, gdzie płynąca z północy rzeka Isarco wpada do Adygi. Łatwo tu dojechać z każdej niemal doliny – czy to z masywu Brenty, czy z okolic Selli. A dojechać warto. W Bolzano pełno jest dobrych winotek i przyzwoitych restauracji. Tą, która utknęła nam w pamięci najbardziej, jest Enovit Vinothèque przy via Streiter 30. Sklep oferuje najlepsze lokalne wina (San Leonardo 2000 za 32 euro), a także sławne butelki z całej Italii (Rancia 2001 Fèlsiny za 21 euro). Jest tu też mnóstwo win na kieliszki (cena butelki na półce podzielona przez pięć). Trudno wyjechać z Bolzano bez butelki z lokalnej spółdzielni Kellerei Bozen, której wina osiągnęły świetne rezultaty w naszych degustacjach porównawczych. Powstała ona w 2001 r. z połączenia dwóch renomowanych kooperatyw: S. Maddalena i Gries.

Kto chce w Bolzano kupić dobry speck, szynkę z jelenia lub dzika, świeże warzywa czy doskonałe pieczywo, powinien udać się na codzienny targ u zbiegu piazza delle Erbe i ulic Museo i Portici, kilka kroków od centralnego placu Walthera – wiecznie tłocznego, pulsującego serca miasta.

*****

Speck tirolese

Południowotyrolski bekon, zwany zarówno przez włosko-, jak i niemieckojęzycznych mieszkańców Dolomitów po prostu speckiem, budzi zrozumiałe kontrowersje wśród koneserów. Zapytani o speck miejscowi przyznają, że duzi producenci tego górskiego przysmaku chętnie sięgają po mięso z Holandii, a nawet Brazylii… Odradzano nam kupowanie specku w supermarketach, polecając zarazem małe sklepy masarskie lub zakupy bezpośrednio u producenta. Gwarancją jakości bekonu jest zielono-czerwona banderola z napisem Speck Alto Adige I.G.P. – Südtiroler Speck G.G.A, gdzie skrót IGP oznacza apelację chronionego pochodzenia (indicazione geografica protetta). Władze konsorcjum kontrolują jakość mięsa, proces technologiczny i zawartość soli. Taką inspekcję z powodzeniem przechodzi zazwyczaj jedynie połowa aspirujących do IGP produktów. Mięso powinno wędzić się w niskiej temperaturze („mało dymu, dużo powietrza”), mieć nie więcej niż 5 proc. soli i dojrzewać w przewiewnym pomieszczeniu przez 22 tygodnie. Przed wysychaniem chroni speck warstwa pleśni, która pojawia się podczas dojrzewania. Nadaje ona też mięsu charakterystyczny aromat włoskich orzechów i prawdziwków. Według opinii lokalnych smakoszy najlepszy bekon tyrolski ma tylko wąską warstwę mięsa i szeroki pas tłuszczu – ten jednak powinien niemal rozpływać się w ustach. Specjalną, ekskluzywną wersją specku z Górnej Adygi jest Südtiroler Bauernspeck (banderola niebiesko-czerwona), robiony wyłącznie z mięsa świń hodowanych w małych gospodarstwach w Dolomitach.

*****

Piwo

No dobrze, nie udawajmy – my też pijemy piwo, zwłaszcza na nartach. W Dolomitach są już małe ekologiczne browary, ich produkty trudno jednak kupić poza wybranymi miejscami. Mało kto wie, że popularny nie tylko w górach duży browar Forst to jak najbardziej lokalna firma. Zakład produkcyjny leży w Töll, niedaleko Merano. Szczególnie warto spróbować tutejszych piw specjalnych: jasnego Kronen oraz ciemnych Sixtus i Heller Bock.

*****

Najlepsza winoteka w Dolomitach?

Enoteca Valentini w Canazei należy do moich ulubionych w Dolomitach z kilku co najmniej względów. Po pierwsze, jest pierwszym sklepem, na jaki natyka się narciarz zjeżdżający do miasteczka trasą z Col Rodella czy Belvedere (a zatem można tu „przyjechać na zakupy” z dowolnego miejsca znajdującego się w zasięgu Sella Rondy). Po drugie, można tu znaleźć zdecydowaną większość win południowotyrolskich i trydenckich, opisanych w tym numerze Magazynu WINO. Po trzecie, ceny są rozumne (z pewnością nie opłaca się tłuc samochodem do głównej doliny by oszczędzić euro czy dwa na butelce), po czwarte – mają tu świetny wybór grappy (Pojer e Sandri, obaj trydenccy panowie Poli oraz legendarny Jacopo Poli z Veneto, San Leonardo, Novacella…), po piąte – tuż obok jest miły bar, w którym sprzedają na kieliszki pinot nero, nosiolę, lagreina. Samochodem warto tu jednak przyjechać tylko wtedy, gdy spędza się ferie w dolinach Fassa lub Fiemme. Pełna lista win, grappy i destylatów z cennikiem pod adresem www.enotecavalentini.com.
Enoteca Valentini
streda do Ruf de Antermont 6

*****

Zakupy w Trydencie

Ze swą monumentalną późnośredniowieczną katedrą i górującym nad starówką zamkiem Buonconsiglio stolica Trydentu – miasto Trydent (Trento) – jest z pewnością miejscem godnym odwiedzenia. Nie brak tu dobrych restauracji i winotek. Jedynym problemem zdaje się spore oddalenie od ośrodków narciarskich. Kto jednak trafi do Trydentu, powinien szukać wina pod następującymi adresami:

Enoteca Bruno Lunelli
largo Carducci 12

Enoteca La Sgeva
via Brennero 20

Enoteca del Corso
corso III Novembre 54

*****

Narty bez tłoku

O tym, że Polacy czują się w Dolomitach jak w domu, świadczy choćby uruchomienie w tym sezonie wersji strony www.dolomitisuperski.it w języku polskim. Nie ma zatem sensu opisywanie kolejnych stacji i regionów narciarskich po obu stronach autostrady wiodącej z Brenneru. Podam tylko dwie sugestie dla tych, którzy nie przepadają za tłokiem na stoku. Na zachodnim krańcu zaporowego jeziora u stóp Marmolady, przy Passo Fedaia, działa kuriozalny, pojedynczy wyciąg wspinający się wysoko na zbocze królowej Dolomitów. Można tu dojechać w zasadzie wyłącznie samochodem (autobusy jeżdżą zbyt rzadko, by traktować je poważnie); trasa jest tylko jedna; wyciąg w formie kosza, w którym trzeba stać (sic!), sunie z wolna w górę 12 długich minut. Koszmar? Pozornie – stok ma północno-wschodnią ekspozycję, każdego dnia na Passo Fedaia dociera nie więcej niż 30 osób, a licząca 5,5 km trasa zachowuje stan niemal idealny do późnego popołudnia. Jest szybka, szeroka, idealna do carvingowych skrętów. Na dole bar z domową grappą, spumante i pyszną polentą z prawdziwkami. Można tu jeździć korzystając ze skipassu Dolomiti Superski lub Val di Fassa.

Nieco więcej narciarzy przyjeżdża na oświetlony stok Alloch w Meidzie obok Pozza di Fassa (Val di Fassa). Trasa ma kilometr długości, za to aż 500 metrów różnicy poziomów, jest idealnie przygotowana, gdyż działa wyłącznie po zmroku (w ciągu dnia trenują tu co najwyżej zawodnicy), i to tylko trzy razy w tygodniu. Mimo iż chętnych na nocną jazdę jest sporo, nigdy nie ma tu tłoku, choćby dlatego, że stok jest trudny, a doświadczeni narciarze rzadko wjeżdżają sobie w drogę.

Tekst ukazał się w numerze 25 (1/2007)