Gavi. Teoria względności
2008-11-21






Winnice Gavi | fot. Wojciech Bosak

Po raz pierwszy mogłem doświadczyć Gavi in situ, u samych producentów. Zaledwie kilka godzin spędzone w dwóch posiadłościach nie dały mi jeszcze ostatecznej odpowiedzi, co o tych winach sądzić, ale było to niewątpliwie inspirujące przeżycie.

Przyznaję, że przedtem nie wyrobiłem sobie o winach z Gavi właściwie żadnego zdania, choć podczas kilku wizyt w Piemoncie spróbowałem ich całkiem sporo. Nigdy jednak szczególnie mnie nie zajmowały i szybko ulatywały z pamięci. Traktowałem je trochę tak, jak paru pisarzy z pokolenia moich rodziców, którzy kiedyś zdobyli sobie sławę jednym czy drugim nowatorskim dziełem, lecz potem nie wydawali niczego godnego uwagi. Niby wypada ich znać, ale kto dzisiaj czyta takie rzeczy?

Na pstrym koniu

Podobnie jak o podstarzałej awangardzie, o winach z Gavi raczej źle się nie mówi, choć często zbywa się je wymownym milczeniem. Krytycy z mainstreamu, jeśli już dotykają tego tematu, to zwykle brną w krągłych eufemizmach, jakby przepraszali, że nie mogą o gavi powiedzieć niczego lepszego. Za to młodzi barbarzyńcy bywają bardziej dosadni. – Taki śmieć za 14 dolarów! – oburzył się kiedyś komentator internetowej telewizji Wine Library TV i ostentacyjnie wylał całą zawartość degustowanej butelki gavi do spluwaczki. Obawiam się, że podobne odczucia wcale nie są rzadkie wśród konsumentów, którzy bez większego rozeznania sięgają po przypadkowe gavi na półce sklepowej lub w restauracji. Te wina rzeczywiście potrafią rozczarować, co nie znaczy, że nie można wśród nich znaleźć przykładów naprawdę interesujących.

Gavi przeżyło swoje najlepsze czasy 30–40 lat temu, było nazywane piemonckim chablis i rozchwytywane niczym bilety na najnowszy film Antonioniego. Jego gwiazda przyblakła, gdy najpierw we Friuli i Górnej Adydze, a później w innych regionach Włoch upowszechniły się nowe technologie produkcji, pozwalające uzyskać białe wina o większej świeżości i wyraźniejszym aromacie. W swoich najlepszych wcieleniach gavi wciąż uchodzi za wino prestiżowe, lecz od dawna już nie za wyjątkowe.


Marina Barbini i Cecilia Piacitelli, Morgassi Superiore | fot. Wojcieh Bosak

La Scolca: ciężar tradycji

Otoczona winnicami historyczna willa z wieżyczką znakomicie nadaje się na ikonę apelacji, tym bardziej, że posiadłość rodziny Soldati odegrała istotną rolę w jej powstaniu. Przez sporą część XX wieku wina z Gavi nie cieszyły się zbytnią renomą. Jeszcze w pierwszych latach po II Wojnie Światowej niemal cała produkcja regionu była sprzedawana luzem do rybnych knajpek w Genui i na riwierze albo jako surowiec do wyrobu wermutów i win musujących. W latach pięćdziesiątych Vittorio Soldati z La Scolca jako pierwszy (i przez dobrych parę lat jedyny) wśród tutejszych winiarzy butelkował swoje wina na miejscu i sprzedawał pod własną etykietą.

Soldati wprowadził też kilka innowacji technologicznych, które pozwalały uzyskać wina o czystym aromacie i świeżej kwasowości, co w owych czasach było we Włoszech czymś zupełnie wyjątkowym. W połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku były to już jedne z najbardziej poszukiwanych białych win włoskich i to właśnie one przecierały szlaki dla późniejszego sukcesu całej apelacji gavi. La Scolca wciąż cieszy się znacznym prestiżem, także międzynarodowym, a tutejsze wina nierzadko trafiają na stoły celebrytów. Ale dziś nie jest to już ścisła awangarda gavi.

Niemniej wina trzymają klasę. Podstawowe gavi mają niezły mineralno-cytrusowy kręgosłup, a przy tym staroświecką, gruszkową miękkość, podkreśloną jeszcze niskim alkoholem (11,5°). Całość jednak wydaje się nadmiernie oszlifowana, przewidywalna i odrobinę rozlazła. Bardziej zdecydowane stylistycznie są wina musujące, które od początku stanowiły istotną część produkcji tej posiadłości. Nuty typowe dla gavi i cortese (otoczaki, limonka, świeże siano) łączą się w nich harmonijnie z niemal szampańskimi aromatami dojrzałych jabłek, bezy i waty cukrowej. Z gron cortese z niewielką domieszką barbery, nebbiolo i pinot noir powstaje także wcale udane wina różowe (oczywiście poza apelacją), zarówno w wersji spokojnej, jak i spumante. Atutem La Scolca, poza tradycją i urodą miejsca, jest też 35 ha winnic położonych w cru Rovereto, uważanej za najlepsze terroir dla cortese.


Morgassi Superiore | fot. Wojciech Bosak

Morgassi Superiore: Nowe horyzonty

A oto zupełnie inna historia, która powinna wydarzyć się raczej gdzieś w Kalifornii. W 1991 r. bogaty mediolański fabrykant Marino Piacitelli z myślą o spokojnej emeryturze na wsi kupuje pod Gavi opuszczoną od 20 lat winnicę i na początek obsadza winoroślą 13 ha. Z czasem areał powiększa się o dalsze 7 ha, a obok wyrasta nowiuteńki budynek winiarni, wyposażony jak z katalogu. Tak rodzi się posiadłość Morgassi Superiore. Dziś pierwsze skrzypce gra tam córka fundatora Cecilia, doktor historii, specjalistka od literatury średniowiecznej, a w sprawę zamieszana jest także jej siostra Marina Barbini oraz mąż, szwajcarski finansista i znany kolekcjoner win Christian Roger (plotka głosi, że ma w piwnicy 1,7 tys. butelek DRC).

Na pierwszy rzut oka wygląda to więc na rodzinną zabawkę milionerów, ale rzecz jest bardziej poważna. Jest to przedsięwzięcie od początku starannie przemyślane, konsultowane z dobrymi specjalistami i konsekwentnie realizowane z intencją uzyskania pierwszorzędnego wina. Przede wszystkim gavi, ale nie tylko – w winnicach obok cortese znalazły się także inne odmiany, zarówno miejscowe (timorasso, barbera), jak i obce (cabernet sauvignon, syrah, chardonnay, viognier). A co z tego wyszło? Jeśli chodzi o wina czerwone i białe „międzynarodowe”, to ich jakość jest jak na razie nierówna, choć wszystkie są co najmniej przyzwoicie zrobione, niektóre interesujące, lecz ciągle w stadium eksperymentu.

Wróćmy jednak do gavi – w tej konkurencji nowa posiadłość dołączyła już do absolutnej czołówki. Dotyczy to zarówno wersji podstawowej, jak i ambitniejszej, starzonej kilka miesięcy w nowej beczce Etichetta Oro. Podstawowe Gavi del Comune di Gavi 2006 to wino o znakomitej strukturze, wybitnie mineralne, długie i eleganckie, a przy tym bezpretensjonalnie przyjazne dzięki delikatnej owocowości (cytrusy, mirabelka) i umiarkowanej zawartości alkoholu. Jest to z pewnością jedna z najlepiej utrafionych interpretacji cortese, z jaką dotąd się spotkałem, porównywalna tylko z kilkoma winami od takich tuzów apelacji, jak Villa Sparina czy La Giustiniana.

Gavi del Comune di Gavi Etichetta Oro 2004 jest ładnie dojrzałe, pełniejsze, lekko maślane, z nutą ziołową, przy tym wciąż świeże, jabłkowo-cytrusowe, ze zgrabnie wkomponowaną, ledwo wyczuwalną w aromacie beczką. To bez wątpienia bardzo dobre wino, choć już nie tak bezkompromisowe, jak poprzednie. Interesujące okazało się także wino Timorgasso 2004 (oznaczone jako DOC monferrato bianco), próba wskrzeszenia zapomnianej już w Gavi, starej miejscowej odmiany timorasso, uprawianej na szerszą skalę jedynie w sąsiedniej apelacji colli tortonesi (łącznie ok. 30 ha). Wino starzone 6 miesięcy na osadzie drożdżowym jest świetnie zbudowane, długie, cytrusowe, świeże i niemal szampańskie w aromacie (jabłka, ptasie mleczko, cukier puder).

Właściciele z pewnością nie traktują Morgassi jako poważnego biznesu, jest to raczej przedsięwzięcie lajfstajlowe. I jak to się zwykle dzieje w takich winiarniach, produkcją wina kierują tu wynajmowani enolodzy-konsultanci. To zawsze rodzi obawę, czy uda się na dłuższa metę utrzymać obecny styl i jakość wina. Miejmy nadzieję, że tak będzie, gdyż obydwie siostry Piacitelli zdają się coraz bardziej serio traktować swoje winiarskie powołanie i najwyraźniej wiedzą, czego na tym polu chcą dokonać.

***

Kalendarium

1659 – pierwsza wzmianka o szczepie cortese (courteis)
XVIII–XIX w. – w winnicach Gavi uprawia się głównie dolcetto i barberę
1856 – powstaje pierwsza większa winnica obsadzona wyłącznie cortese
druga połowa XIX w. – producenci wermutu kontraktują w Gavi wina do wyrobu tego trunku; wzrastający popyt na wina białe powoduje powiększenie areału upraw cortese
przełom XIX i XX w. – przy odbudowie zdewastowanych przez filokserę winnic sadzi się głównie cortese i odtąd szczep ten panuje w Gavi niepodzielnie
początek XX w. – białe wina z Gavi zdobywają sobie popularność w rybnych restauracjach Genui i innych miast liguryjskich
po 1950 – Vittorio Soldati z La Scolca jako pierwszy producent w Gavi butelkuje i sprzedaje wino pod własną etykietą
po 1965 – gavi staje się jednym z najbardziej znanych win włoskich i jest eksportowane do kilku krajów
1974 – dla win gavi zostaje utworzona apelacja DOC
1998 – gavi uzyskuje status DOCG

***

Gavi: fakty

Położenie: 11 gmin w zlewni rzeczki Lemme, z centrum w miasteczku Gavi. Teren urozmaicony, pagórkowaty, położony w południowo-wschodniej części Piemontu, na granicy z Ligurią, zaledwie 35 km na północ od Genui. Winnice leżą na wysokości 200–400 m n.p.m., najczęściej na łagodnych zboczach.
Powierzchnia upraw: 1224 ha
Klimat: typowa dla Piemontu mieszanka wpływów śródziemnomorskich i alpejskich z późną wiosną, upalnym, pogodnym latem i często mglistą jesienią. Bliskość morza łagodzi jesienne ochłodzenia, jednak strony masy chłodnego powietrza spływające z pobliskiego pasma Apeninu Liguryjskiego potęgują różnice temperatur między dniem i nocą. Sprzyja to zachowaniu kwasowości winogron i świeżych, owocowych aromatów.
Średnia temperatura lipca: 23,6°C
Średnia temperatura września: 19,3°C
Roczna suma opadów: 680 mm
Opady w sezonie wegetacyjnym: 415 mm
Gleby: dominują gleby gliniasto-wapienne na podłożu marglowym, zdarzają się także piaszczysto-gliniaste.
Apelacje: na etykiecie może występować ogólna apelacja Gavi lub Cortese di Gavi, albo jedna z dwu podapelacji gminnych: Gavi del Comune di Gavi lub Gavi del Comune di Tassarolo.
Rodzaje win: apelacja dopuszcza produkcję białych win spokojnych, win musujących (spumante) i półmusujących (frizzante)
Dozwolony szczep: wyłącznie cortese
Roczna produkcja: 9,4 mln butelek (2006 r.)

Tekst ukazał się w numerze 34 (4/2008)