Saale-Unstrut. Wymazywanie blizny
2008-11-21






Weingut Pawis | fot. TPB

Tomasz Prange-Barczyński

Freyburg – ten przez „y”, leżący ledwie kilkadziesiąt łatwych do pokonania autostradą kilometrów od Lipska, a więc nie więcej niż dwie godziny od granicy z Polską – ma w swojej atmosferze coś ze starej NRD. Przy okazji jest też głównym ośrodkiem regionu winiarskiego Saale-Unstrut (pol. Soława-Unstruta), jednego z mniejszych w Niemczech. Czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że wielu tutejszym producentom bliżej do winiarzy zielonogórskich niż tych z Rheingau. To jednak tylko pozory, a wymazywanie blizny po NRD zajmie jeszcze najwyżej kilka lat.

Do leniwego i niewątpliwie urodziwego miasteczka nad brzegami rzeczki Unstruty trafiłem wprawdzie w środku lata, ale najbardziej spektakularnym przejawem życia, jaki napotkałem był chóralny śpiew grupy emerytek, która opuściła „Dom Czerwonego Kapturka”. Dom to raczej mało powiedziane – lepiej rzec pałacyk z dobudowaną na zapleczu poważną fabryką sekta o wdzięcznej nazwie Rotkäppchen, czyli „Czerwony Kapturek” właśnie. Kto w NRD bywał, rotkäppchena zna doskonale, bo ów pseudoszampan miał u naszych socjalistycznych braci z zachodu status – powiedzielibyśmy dziś – kultowy. Miał i po prawdzie ma nadal, bo doskonale podtrzymuje niegroźną nostalgię za NRD (taką jak u nas za PRL Barei i Chęcińskiego), a „fantazja zamknięta w tysiącach bąbelków” (aktualny slogan reklamowy firmy) ma we wschodnich landach zdecydowanie pozytywną konotację. To zaś pozwala aktualnym właścicielom Rotkäppchen zarabiać nie lada pieniądze, sama winiarnia jest zaś dla wielu wystarczającym powodem, by Freyburg nawiedzić.

Klasztor Pawisa

Czerwony kapturek jaki jest, taki jest – bije na głowę nasz krajowy napój musujący na literę D, ale do porządnego prosecco jeszcze kawał drogi. Z pewnością wywołuje miły szum za uszami niemieckich om. Kto zaś owej fantazji nie ulega, powinien niezwłocznie ruszyć w górę wąską ścieżką powyżej zabudowań Rotkäppchen na grań okazałej winnicy Schweigenberg, schodzącej stromymi tarasami ku Unstrucie. Pełna tradycyjnych domków winiarskich, uprawiana ręcznie z pomocą górskich wind parcela nadaje charakter całemu miasteczku i wygląda świetnie.

Zanim do Freyburga dotarłem, znałem wina tylko dwóch lokalnych producentów – Bernarda Pawisa i Uwe Lützkendorfa. Fascynował zwłaszcza ten pierwszy, bo w kompletnie nieznanym regionie na terenach byłej NRD robi wina, których nie powstydziłoby sie wielu winiarzy nad Renem, Menem i Mozelą. Gdy dotarłem do przysiółka, na szczycie którego Pawis ma swoje gospodarstwo, zrozumiałem dlaczego. Bernard zakupił w Zscheiplitz były klasztor, który intensywnie remontuje. W porównaniu z uśpionym regionem, w którym wciąż pachnie trochę Honeckerem, to miejsce (podobnie jak wina) jest lata świetlne w przyszłości. Pawis ma blisko 6 ha jedynej, jak do tej pory, w regionie winnicy o klasie Grosses Gewächs, o nazwie Freyburger Edelacker. Pochodzący z niej Riesling jest doprawdy wyśmienity.

Gutedel na kajaku

Nie samym Pawisem i nie samym rieslingiem człowiek jednak nad Unstrutą żyje. Większość win dostępnych w lokalnych barach i restauracjach pochodzi z freyburskiej spółdzielni. O ile wiele przypomina stare dokonania bułgarsko-rumuńskie, o tyle gutedel – odmiana nieźle znana polskim winogrodnikom z zachodniej części kraju – wypada co najmniej interesująco. Takich odkryć miałem nad Soławą i Unstrutą więcej. Region urzeka malowniczością. Póki woda nie stanie się zbyt zimna, można uprawiać tam kajakarstwo turystyczne. Kręta Unstrutą świetnie nadaje się na spływ, a kajaki wypożycza się na miejscu, określając ile godzin (dni) chce się spędzić na wodzie. Spływ wzdłuż najbardziej malowniczych winnic na zachód od Freyburga zajmuje ok. 5 godzin.

Nie brak też tras rowerowych prowadzących po stosunkowo płaskim terenie, za to u stóp stromo pnących się winnic. Dość powiedzieć, że szlak rowerowy wzdłuż Soławy jest jedną z najdłuższych (427 km) i najlepiej utrzymanych tras w Niemczech. Oczywiście tylko jego niewielka część leży w regionie winiarskim Saale-Unstrut. Szlak wzdłuż Unstruty liczy już tylko 42 km i biegnie wzdłuż winnic. To świetna trasa na jeden dzień.

Kulinarnie jest dość „niemiecko”, choć popijany lokalnym traminerem (a co!) bauernfrühstück – czyli ziemniaki zapiekane z jajkami i kiełbasą, podany przez frau Barbarę w jej skromnej knajpce w winnym ogrodzie powyżej miasteczka Grossjena smakował wybornie.

Senne na razie Saale-Unstrut ma wszelkie szanse obudzić się z letargu, nie tylko ze względu na rozwój lokalnych winiarzy. To naturalny weekendowy cel mieszkańców Lipska, drugiego po Berlinie najbardzej dynamicznie rozwijającego się miasta byłej NRD. Warto tu wpaść, zanim turystyczna infrastruktura zostanie dostosowana do ich potrzeb. Będzie wtedy z pewnością wygodniej, ale też mniej sielsko.

Niezbędnik enoturysty

Dojazd: z Gubina na polsko-niemieckiej granicy to raptem 250 km i warto tę trasę pokonać w któryś z jesiennych weekendów. Wizytę w Saale-Unstrut można połączyć z odwiedzinami w pobliskim Lipsku (ok. 40 km)

Gdzie spać:

Berghotel zum Edelacker
Freyburg, Schloss 25, tel. +49-3446-4350

Hotel Rebschule
Freyburg, Ehrauberge 33, tel. +49-3446-43080

Kurhotel Mutiger Ritter
Bad Kösen, Rudolf-Breitscheid-Strasse 2, tel. +49-3446-3370

Kajaki:

Kanu Nebra
Karsdorf, Mühlplatz 9, tel. +49-3446-24388, http://www.kanuverleih-nebra.de/

Unstrut Camp
tel. +491772670343, http://www.unstrutcamp.de/

Rowery:

Aktiv Fahrradstation im Naumburger Blütengrund
Naumburg, tel. +49-3445-202051, +491632020510
http://www.fahrradtouren-saale-unstrut.de/

Walk & Bike Servicestation
Bad Kösen, tel. +491628368666, www.walkundbike.de

Warto spróbować

Bernard Pawis
Freyburger Edelacker: Weisser Burgunder Grosses Gewächs, Weisser Burgunder Barriques oraz Riesling Grosses Gewächs

Lützkendorf
Karsdorfer Höhe Gräte: Traminer Spätlese i Weisser Burgunder Grosses Gewächs, Freyburger Edelcacker Blauer Zweigelt Barrique “F”

Winzervereinigung Freyburg Unstrut
Gutedel, Kerner, Portugieser (najnowsze roczniki)

Thuringer Weingut Bad Sulza
Riesling Excellenze, Weissburgunder Excellenze, Justinus K., Chasselas trocken

a także wina od: Klausa Böhme i André Gusseka

Tekst ukazał się w numerze 34 (4/2008)