Wino i muzyka
2008-11-26






fot. Archiwum

Już kilka osób pytało mnie, dlaczego nie napisałem jeszcze o opublikowanych kilka miesięcy temu wynikach zamówionych przez chilijskiego producenta Aurelio Montesa badań dotyczących wpływu słuchanej podczas degustacji muzyki na percepcję wina.

Aurelio Montes, który baryłkom dojrzewającego w piwnicy wina gra chorały gregoriańskie, chciał się dowiedzieć, czy da się naukowo stwierdzić istnienie związku słuchanej muzyki z tym, jak odbieramy próbowane równocześnie wino. Odpowiednie badania przeprowadził Adrian North, profesor psychologii na Herriot Watt University w Edynburgu. Zebrał w tym celu grupę 250 ochotników znalezionych na uniwersytecie i każdemu z nich zaoferował darmowy kieliszek wina, cabernet sauvignon lub chardonnay, do wypicia w jednym z pięciu specjalnie przygotowanych pokoi, w zamian za odpowiedź na kilka prostych pytań.

W jednym z pokoi było cicho, w czterech pozostałych grała muzyka, w każdym w innym stylu. Granie „ciężkie i potężne” reprezentowała… nie, nie Metallica, a Carmina Burana Carla Orffa. Muzyką „subtelną i wyrafinowaną” był Walc kwiatów z Dziadka do orzechów Czajkowskiego, jako przykład muzyki „energetycznej i odświeżającej” posłużyło Just Can’t Get Enough w wykonaniu modnej ostatnio grupy Nouvelle Vague, a „łagodnie i miękko” swoje Slow Breakdown grał eteryczny Michael Brook.

Każdy z uczestników badania miał odnaleźć i ocenić w skali 0–10 obecność w pitym winie dokładnie tych samych cech, jakie wymieniłem wcześniej jako charakteryzujące cztery rodzaje muzyki. Rezultaty okazały się łatwe do przewidzenia, na przykład pijący czerwone wino przy dźwiękach Carmina burana oceniali jego "ciężar i potęgę" średnio o 60% wyżej, niż pijący to samo wino w pokoju bez muzyki. Po globalnym uśrednieniu wyników okazało się, że muzyka zmieniała odbiór wina w kierunku cech przez nią wyrażanych średnio o 37,25%.

Jancis Robinson omawiając te wyniki napisała, że wie teraz, że pijąc wino "potężne i ciężkie" nie może słuchać Carmina burana. Ja powiem co innego. Uczestnicy omawianych badań nie dysponowali zapewne żadną specjalną wiedzą o winie i gdyby znaleźli się wśród uczestników opisywanych przeze mnie kilka miesięcy temu badań Robina Goldsteina, zapewne bardziej smakowałyby im wina proste i bezpośrednie, a nie złożone i skomplikowane. Ich odbiór wina jest zapewne zdominowany przez zmysły. Ze mną jest jednak inaczej.

Gdy piję wino, na ogół wiem, co piję (podczas degustacji czasem nie wiem, ale to już inna sprawa). Znam zwykle kontekst historyczny, kulturowy i enologiczny pitego wina. Jestem pewien, że ma to olbrzymi wpływ na mój odbiór zawartości kieliszka (dlatego też nie lubię degustacji w ciemno, choć mam świadomość ich zalet). Podobnie jest z muzyką. Poza wyjątkowymi sytuacjami (sklep, winda, czasem samolot przed startem, radio w samochodzie czy wizyta u fryzjera) słuchając muzyki wiem, czego słucham i też znam intelektualny kontekst muzyki. Inaczej odbieram Bacha w wykonaniu Glenna Goulda, a inaczej Blues on Bach w nagraniu Modern Jazz Quartet. W moim przypadku, a jestem pewien, że tak samo będzie w przypadku zdecydowanej większości Czytelników Magazynu WINO, ten kontekst intelektualny zwykle gra większą rolę niż ten czysto zmysłowy. Stąd też, jeśli już świadomie dobieram wino do muzyki, klucza szukam raczej w geografii, historii, kulturze.

Gdy więc mam wybrać wino mające towarzyszyć muzyce fado, sięgnę po butelkę z Portugalii, bo to właśnie zapewni mi zarówno wzmocnienie odbioru muzyki, jak i wina. Proponuję więc posłuchanie dziś Marizy, a w kieliszku niech się znajdzie Escolha 2004 z Quinta do Ameal, piękny przykład tego jak beczka, trochę nieznośna dwa lata temu, wzbogaca to dziś świetne wino, podobnie zresztą jak głos urodzonej w Mozambiku, ale wychowanej w Lizbonie wokalistki.

Tekst raportu prof. Adriana Northa można znaleźć pod adresem http://www.wineanorak.com/musicandwine.pdf, a rekomendacje muzyki, jaka zdaniem Aurelio Montesa najbardziej pasuje do jego win, znajdują się na stronie http://www.monteswines.com/ w dziale News (maj 2008).

Tekst ukazał się w numerze 35 (5/2008)