Oregon. Krzepki czterdziestolatek
2008-11-26






Wybrzeże Atlantyku w stanie Oregon. | fot. Piotr Stopczyński

 

Piotr Stopczyński

Szukając chłodnych siedlisk, w których dałoby się uprawiać pinot noir, emigranci z Kalifornii dotarli aż pod północną granicę Oregonu.

To oni posadzili tu pierwszą (po okresie prohibicji) winorośl. Za pioniera winiarstwa w stanie uważa się Davida Letta, który w połowie lat sześćdziesiątych założył w Dundee winiarnię Erie (David Lett zmarł 9 października 2008 - przyp. red.). Jeszcze dekadę później zarejestrowana była wciąż jedna winiarnia i ok. 40 ha winorośli szlachetnej. Do 2000 r. przetwórni było już około 170, a całkowity obszar upraw przekroczył grubo ponad 4 tys. ha obsadzonych odmianami pinot noir, pinot gris, chardonnay, merlot, riesling oraz w niewielkich ilościach gewürztraminer i pinot blanc.

Oregon nadal produkuje bardzo niewielkie ilości wina. Cieszy się jednak bardzo dobrą reputacją. Na odniesienie sukcesu w tak krótkim czasie wpływ miało wiele nakładających się na siebie wydarzeń. Stan na zachodnim wybrzeżu USA jest znany i szanowany przede wszystkim wśród miłośników pinot noir. Wina kupić można dziś już nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale coraz częściej także w Europie, Azji i Australii. Podpatrując od samego początku Kalifornijczyków, winiarze z Oregonu szybko zrozumieli potrzebę posiadania własnych ośrodków badawczych i promocyjnych. W dodatku większość winiarni w tym stanie przechodzi właśnie w ręce nowego pokolenia – potomków pionierów, którzy świadomi sukcesu ojców wiedzą, jak działać na rzecz swoich win we współczesnym świecie.


fot. Piotr Stopczyński

Inaczej niż w Napie

Zainteresowany uprawą winorośli w chłodnym klimacie porównywalnym z warunkami panującymi w Polsce, a także pełen szacunku dla szczepu pinot noir, postanowiłem wyrwać się z serca Doliny Napa, aby na własnej skórze odczuć unikatowość terroir Willamette. Płynąca z południa na północ rzeka Willamette ma długość 127 mil. Uchodzi do rzeki Kolumbia w Portland. Od zachodu i wschodu biegną dwa pasma górskie – Coastal Range i Cascade Range – tworząc jeden z najbardziej urodzajnych obszarów rolnych na świecie. Cała dolina to przeurocze miejsce, będące odskocznią i wymarzonym miejscem dla turystów tłoczących się na wybrzeżu oddalonego o 50 mil Pacyfiku.

Położonej między wybrzeżem a górami dolinie Willamette nadano apelację (AVA) w 1983 r. Dziś jest to największy obszar produkcji wina w Oregonie. Posiada sześć podapelacji: Chehalem Mountains, Dundee Hills, Eola-Amity Hills, McMinnville, Ribbon Ridge oraz Yamhill Carlton. Unikatowe ukształtowanie terenu, bogactwo flory i fauny, jak również brak wielkich przedsiębiorstw przemysłowych sprawia, że nie brak tu przyjezdnych, zwabionych zresztą nie tylko winem.

W dolinie króluje pinot noir, którego nasadzenia stanowią około 90 proc. wszystkich winnic w Oregonie. Zdecydowanie mniej jest tu pinot gris i chardonnay. Merlot, riesling, gewürztraminer i pinot blanc zajmują śladową część oregońskich winnic.

Mieszkając na co dzień w Napie, gdzie każdy kawałek wolnego gruntu obsadzony jest szczepami winnej latorośli, a obecność innych upraw budzi zdziwienie, nie mogłem odnaleźć się wśród różnorodnej flory doliny Willamette. Łaskawość natury pozwala w godzinę znaleźć się na plaży lub stoku narciarskim. Wszechobecna zieleń zaskakuje zwłaszcza przyjezdnego ze spalonej letnim słońcem Kalifornii. Lasy, łąki, rzeki, jeziora, a między nimi rozciągające się uprawy winorośli.

Kwestia klimatu

Nasadzenie i zarządzanie winnicą można porównać do wychowania dzieci. Uprawa winorośli w dolinie Willamette to przygoda i wyzwanie. Wielu ekspertów uważa, że przez Oregon biegnie granica uprawy winorośli szlachetnej. To jeden z najzimniejszych obszarów, na którym sadzi się winnice. Wiosenne i jesienne przymrozki, mroźna, czasami śnieżna zima, wiatry, niewielka liczba godzin słonecznych, opady deszczu oraz krótki okres wegetacyjny – wszystko to powoduje, że winogrodnictwo w Oregonie obarczone jest dużym ryzykiem. Dla winiarzy największym zagrożeniem jest zimna, deszczowa wiosna. Zła pogoda w czasie kwitnienia bywa tu przyczyną niezawiązywania się owoców, a w konsekwencji obniżenia jakości i wielkości plonów. Sukces odnoszą ci, którzy wiedzą, jak ważna jest selekcja miejsc nasadzeń oraz dobór klonów. Wszystkie winnice położone są na stokach, prowadzone nisko, z odpowiednim kształtowaniem łodyg, mającym zapewnić maksymalne nasłonecznienie roślin. Dolina charakteryzuje się unikatową siecią mikro- i mezoklimatów. Dzięki doświadczeniu i wiedzy enologów udało się to wykorzystać w taki sposób, by owoce mogły w pełni dojrzewać. Każdego roku plantatorzy modlą się o jak najdłuższe Indian summer, charakteryzujące się w tym regionie wysokimi wahaniami temperatury pomiędzy dniem a nocą.

Winogrona w Oregonie asymiluje cukier w procesie fotosyntezy znacznie wolniej, aniżeli ten sam szczep w cieplejszych apelacjach i regionach. Ma to wpływ na końcową zawartość alkoholu. Niższa temperatura spowalnia proces respiracji kwasów, co ma korzystny wpływ na długowieczność wina oraz obniża ryzyko działalności mikroorganizmów. Chłodniejsze masy powietrza wpływają niekorzystnie na obfitość plonów, w porównaniu z cieplejszymi regionami w znacznym stopniu ograniczając kwitnienie, zawiązywanie owoców i dojrzewanie. Zebrane plony charakteryzują się natomiast wyrazistym kolorem, aromatem i smakiem. Pinot noir to unikalny szczep, którego właściwości smakowe i specyficzny aromat może być osiągnięty tylko w idealnych warunkach uprawy. Takie zaś panują w dolinie Willamette. Zbiory pinot noir przeznaczonego na wytrawne wina czerwone w kalifornijskim Carneros czy Sonomie odbywają się w połowie września. Te same klony pinota w dolinie Willamette pełną dojrzałość uzyskują w drugiej połowie października. Można zapytać, dlaczego w tak ryzykownych warunkach ludzie podejmują trud pracy z winoroślą? Jakie będą wyniki ich pracy i czy na wina znajdą się klienci?

Dolina tętni życiem przez okres sześciu miesięcy, od kwietnia do września. W tym czasie odbywają się najważniejsze imprezy i degustacje, a winiarnie otwierają swe wrota dla zwiedzających. Zimą goście przyjmowani są w weekendy. Większość winnic to rodzinne interesy. W porównaniu z Napą marketing i sprzedaż odgrywa tu drugoplanową rolę. Przede wszystkim chodzi o to, by pochwalić się swymi osiągnięciami. Dlatego w Oregonie warto odwiedzać małe przetwórnie, których nazwy nigdy nie obiły się nam o uszy.

Degustując wina w Willamette można spotkać się z różnymi stylami i sposobami produkcji. Liczna grupa producentów to emigranci z Europy, enolodzy z Francji, Włoch i Niemiec. Ich specjalnością są wina produkowane w stylu Starego Świata, z wykorzystaniem francuskiego dębu, dłużej leżakowane, pełniejsze w swojej strukturze. Z drugiej strony mamy młodych enologów, którzy wiedzę i doświadczenie zdobywali w Kalifornii; ich styl charakteryzuje nacisk na owocowy aromat i świeży, orzeźwiający smak. Dzięki owocowemu charakterowi pinot noir, warunkom klimatycznym i wyszukanym sposobom produkcji, w dolinie powstają zarówno wyśmienite wytrawne wina czerwone, ale także pinoty winifikowane na różowo i biało.

Prócz pinot noir robi się w Oregonie przede wszystkim wina białe, w których bogactwo owocowego i mineralnego aromatu, wysoka kwasowość i niski alkohol tworzą fantastyczną harmonię.

Turystyczny raj

Stan Oregon to nie tylko wino, ale także mekka lokalnych browarów, które swój sukces zawdzięczają krystalicznie czystej wodzie. Podróżując wzdłuż wybrzeża Pacyfiku, gdzie rybołówstwo i piwowarstwo są ze sobą ściśle powiązane, można zapoznać się z procesem warzenia piwa oraz bogactwem stylów i gatunków. Natrafimy tu też na liczne knajpki, które serwują świeże ryby i polecają najlepsze wina z tego stanu.

Oregon to miejsce, w którym łatwo się zakochać, do którego chce się powracać, a unikalne pomniki przyrody takie jak najgłębsze jezioro w USA Crater Lake, wiecznie ośnieżony wulkan Mount Hood oraz liczne wodospady są gwarancją udanego wypoczynku.

Czy czterdzieści lat historii winiarskiej to okres, którym można się szczycić i wypada porównywać z innymi regionami w Stanach i Europie? Odpowiedź brzmi: tak, bo te cztery dekady to piękna i napawająca optymizmem historia uprawy winorośli. To wysiłek ludzi, którzy za priorytet uznali jakość wina, a nie ilość. To dzięki nim zmieniły się przepisy winiarskie w pozostałych regionach. Podkreślić należy, że to pionierzy z Oregonu w 1977 r. podjęli decyzję, na mocy której wino musiało zawierać 90 proc. deklarowanego na etykiecie szczepu (wyjątek stanowi cabernet sauvignon), a nie 51, jak stanowiły wówczas regulacje federalne. Wspomnieć należy także wielki wkład naukowy Oregonu w dziedzinę uprawy winorośli. Sposób prowadzenia winorośli metodą Scotta Henry’ego jest często wykorzystywany w regionach o podobnych warunkach klimatycznych na całym świecie.

Niech ta historia będzie przykładem dla odradzającego się winiarstwa w Polsce. Być może i my w niedługim czasie będziemy mogli cieszyć się z podobnych sukcesów.

Godni uwagi producenci w Oregonie:
Abacela, Adelsheim, Archery Summit, Argyle, Beaux Frères, Bethel Heights, Brick House, Cameron, Chehalem, Cristom, Domaine Drouhin, Domaine Serene, Elk Cove, Erath, Evesham Wood, Eyrie, Ken Wright, Lemelson, Panther Creek, Ponzi, Rex Hill, Torii Mor, Willakenzie Estate, Willamette Valley, Yamhill Valley.

Tekst ukazał się w numerze 35 (5/2008)